09/07/2026
AI sprawiło, że projektowanie dzisiaj to bułka z dżemem.
A przynajmniej tak się wydaje.
Znasz eksperyment Sheena Iyengar? Ten z dżemami właśnie, w którym psycholożka udowodniła, że klienci owszem - chętniej podchodzili do stoiska z 24 rodzajami dżemów, ale na końcu i tak kupowali tam, gdzie wybór był ograniczony do 6 rodzajów.
Eksperyment pokazał, że im więcej mieli opcji przed sobą, tym trudniej było wybrać cokolwiek.
Kiedyś klient przychodził co najwyżej z kilkoma pomysłami z Pinterest i pytał, co teraz. Dziś przychodzi z dwudziestoma wariantami wygenerowanymi przez AI i zamętem w głowie. Można pomysleć, że to spoko opcja, bo to zawsze to jakiś punkt zaczepienia. Problem polega jednak na tym, że koncepcji jest co najmniej kilka, a klient nie wie, która tak naprawdę pasuje do jego biznesu.
Tak właśnie wygląda dziś moja praca - AI daje bogaty wybór, przez co klient czuje się zaopiekowany ilością, ale potem siedzi nad tymi kilunastoma wariantami i czuje, że całkiem zgubił się w gąszczu możlowiści.
I tu pojawaia się designer - cały na biało ;) Nawet jeśli AI jest w stanie zastąpić projektanta w kwestiach technicznych, to czy zdejmie z klienta ciężar podjęcia właściwej decyzji? Czy da mu jedną, przemyślaną koncepcję, dopasowaną do założeń strategicznych marki?
Estetyka to dziś zdecydowanie za mało, by mówić o dobrze zaprojektowanej marce. Trzeba grzebnąć głębiej, do samego dna (DNA) marki, by wyciągnąć to, co naprawdę ma sens, i dopiero na tej podstawie oprzeć design.
To właśnie robię dla swoich klientów :) Rozmawiam, dopytuję, staram sie dotrzeć głębiej, by na tej podstawie stworzyć przemyślany i dopasowany do konkretnego przypadku design, który wzmocni markę, a nie tylko przypudruje chaos strategiczny.
Jeśli masz już za sobą sesję z AI, mnóstwo możliwości i nie wiesz, co wybrać - wpadnij do mnie na wirtualną kawę, wspólnie wybierzemy tę najlepszą dla Ciebie i Twojej marki.