08/09/2025
Dzisiaj przed Wami portret, który nie istnieje…
Tak, nie doszło tutaj do przejęzyczenia. Efekt mojej trzytygodniowej pracy przepadł. Włożyłam w niego kawał serducha i byłam z niego naprawdę dumna, bo namalowanie 4 osób na tak dużym formacie farbami akwarelowymi to niecodzienna sprawa.
Ale do rzeczy, portret zapakowałam jak zawsze podwójnie do wysyłki, zabezpieczyłam przed wilgocią i zaniosłam do punktu i tutaj ostatni raz go widziałam. Od firmy kurierskiej po wykonaniu dziesiątek telefonów dowiedziałam się, że paczki nigdzie nie ma. Ani na magazynie, ani na monitoringu, ani w punkcie do którego ją zaniosłam. Do tego jeszcze pan na infolinii zasugerował mi, że raczej nie mam co liczyć na odszkodowanie (słono ubezpieczyłam paczkę), bo ten przewoźnik w regulaminie ma zapis, że nie wolno nadawać antyków, dzieł sztuki i rękodzieła… Możecie sobie wyobrazić jak bardzo byłam wkurzona.
Nasmarowałam taką reklamację, że znowu byłam z siebie dumna i czekając na jej rozpatrzenie musiałam się zabrać do ponownego malowania, bo obiecany prezent musiał trafić do solenizanta.
Koniec końców udało mi się namalować obraz jeszcze raz, pomimo tego że tym razem miałam na to tylko tydzień. Odzyskałam też pieniądze z ubezpieczenia paczki, ale co się nastresowalam (a w ciąży to jak wiadomo nie wskazane) to moje.
Przed Wami oryginał i pierwotna praca. Czteroosobowy portret malowany akwarelami n formacie 50x70cm. Projekt sklejałam z pojedynczych osobnych zdjęć każdej z osób, więc też było to wyzwanie, żeby dopasować sylwetki i światło.
Jak Wam się podoba i co myślicie o całej sytuacji? Mieliście kiedyś podobnie niemiłą przygodę z kurierami?
Ja uciekam już do zadań a Wam życzę dobrego dnia i niech Moc będzie z Wami!