23/09/2026
„Dobrze, zróbmy AI-a i zastanówmy się, do czego możemy go przypiąć."
Tak Mikolaj Szczerbicki opisuje kolejność, w jakiej AI wchodzi do wielu dużych organizacji. Każdy chce mieć je u siebie, więc najpierw zapada decyzja, a potem szuka się dla niej problemu. Marek Grabarz „Trochę ślepo."
Pod spodem siedzi konkretne oczekiwanie. Mikołaj: „Firmy oczekują tego, że pojawi się jakiś super agent, który od pierwszego dnia wejścia na produkcję rozwiąże im wszystkie problemy."
Asystent HR dla globalnej firmy z ponad 60 tysiącami pracowników powstawał w odwrotnym trybie. Potrzebę zgłosił biznes, nie zarząd, a zakres był docinany przy każdym kolejnym releasie. Widać to na zgłoszeniach: część typów ticketów ma tyle zależności i dynamicznych pól, że zespół nie wpiął ich w asystenta w ogóle.
Marek Grabarz: „Po prostu to ogłaszamy, że ten ticket niestety nie będzie obsłużony poprzez tego asystenta."
Użytkownik dostaje wtedy komunikat, że asystent nie pomoże, i link do formularza. Za tą decyzją stoi rachunek: 90% funkcjonalności da się obsłużyć 10% wysiłku, a pozostałe 10% zjadłoby 90% czasu. Zespół unika dzięki temu halucynacji w procesie kadrowym.
Źródło: Powered by Protopia, odcinek 9 - Mikołaj Szczerbicki i Marek Grabarz o asystencie AI w globalnej firmie farmaceutycznej. Link w pierwszym komentarzu.
➡️ Czy Wasze narzędzia AI mają zapisane, czego nie obsługują, czy użytkownik dochodzi do tego sam?