21/05/2026
KPO a lokalna infrastruktura – czy budujemy tam, gdzie naprawdę brakuje?
Głównym założeniem programów takich jak KPO jest walka z wykluczeniem cyfrowym, czyli doprowadzenie szybkiego internetu tam, gdzie fizycznie go brakuje. Jednak na mapach dotacyjnych coraz częściej pojawiają się adresy, pod którymi nowoczesna sieć już dawno istnieje, zbudowana z prywatnych środków przez lokalnych operatorów, takich jak nasza firma.
Zamiast kierować miliony złotych do miejsc realnie odciętych od świata, publiczne środki bywają przeznaczane na budowę tzw. sieci nakładkowych, czyli kolejnych kabli prowadzonych dokładnie tymi samymi trasami, obok już istniejącej infrastruktury. Z ekonomicznego punktu widzenia efektywniejsze dla budżetu państwa byłoby wykorzystanie lub dzierżawa już działających sieci, niż dublowanie inwestycji. Jako właściciel gotowej sieci jesteśmy w pełni otwarci na udostępnienie naszej infrastruktury innym podmiotom na zasadach komercyjnych. Wykorzystanie istniejących łączy byłoby znacznie tańsze i szybsze niż budowanie kolejnych kilometrów kabli za publiczne pieniądze.
Przez lata to właśnie lokalne, rodzinne firmy telekomunikacyjne - jak nasza - brały na siebie pełne ryzyko i koszty cyfryzacji mniejszych miejscowości, budując infrastrukturę od zera. Dzisiejszy wyścig o dotacje sprawia, że unijne środki konkurują z wypracowanym przez lata kapitałem polskich firm, zamiast go uzupełniać.
Jako operator, który od lat dba o Państwa dostęp do sieci, wierzymy, że środki publiczne powinny przede wszystkim wspierać racjonalny rozwój i trafiać do tych mieszkańców, którzy na stabilne łącze wciąż czekają.
Co Państwo myślą o kierunkach rozwoju cyfrowego w naszej okolicy?