ALTO Serwis elektroniki Jarosław Łubniewicz

ALTO Serwis elektroniki Jarosław Łubniewicz Naprawa laptopów, monitorów, zasilaczy, pozostałej elektroniki, wymiana gniazd, złącz, elementów.
(1)

Witajcie Kochani!Widziałem, jak spodobał się Wam ostatni post ze sprzętem audio, więc dzisiaj podobny temat.Na warsztaci...
07/09/2026

Witajcie Kochani!

Widziałem, jak spodobał się Wam ostatni post ze sprzętem audio, więc dzisiaj podobny temat.

Na warsztacie Pioneer SA-708.

Myślę, że tego klasyka nie trzeba przedstawiać. Klient dostarczył go bez nakładek na gałki, ponieważ we własnym zakresie będzie go później odrestaurowywał wizualnie.

Ja dostałem jedno zadanie – brak prawego kanału.

Musimy przywrócić mu sprawność.

Schematy oczywiście mamy dostępne, ale na tym etapie nie będziemy z nich korzystać. To typowy starszy wzmacniacz, bardzo przyjemny w naprawie. Może teraz zabrzmię jak stary dziad, ale powiem…

„Dzisiaj takich nie robią”. ;D

Przy braku jednego kanału może być milion przyczyn. W takich konstrukcjach bardzo ważną rolę pełnią przełączniki, ponieważ przez ich styki fizycznie płynie sygnał audio.

W nowszych konstrukcjach często wygląda to inaczej. Sygnał audio porusza się po płycie głównej, a przełącznik przekazuje elektronice informację, co ma zrobić z sygnałem.

Tutaj jest inaczej.

W naszym sprzęcie sygnał audio porusza się fizycznie po przełącznikach jak pociąg po torach, a przełączniki są niczym zwrotnice. 🚂

Osobiście podejrzewam, że jedna z tych zwrotnic niedomaga.

Ale sprawdźmy, czy mam rację.

Do sprzętu podajemy sygnał audio i włączamy mój „szukacz sygnałów audio” – czarne pudełko widoczne na zdjęciu.

Od jakiego punktu zaczynamy?

Od potencjometru głośności.

Sprawdzamy… i mamy ciszę na jednym kanale.

OK. Cofamy się.

Przełącznik MUTING.

Sprawdzamy – tutaj również nie mamy kanału.

Cofamy się dalej po przewodach.

Co mamy dalej?

Przełącznik TAPE MONITOR.

Sprawdzamy jego wyjście – na jednym kanale nadal nie ma sygnału.

Ale…

Sprawdzamy wejście przełącznika i tutaj sygnał jest już prawidłowy.

Bingo!

Sygnał audio ginie nam właśnie na przełączniku TAPE MONITOR.

I jak widzicie, do takiej diagnozy wcale nie potrzebujemy oscyloskopu. Wystarczy prosty „szukacz sygnałów audio”.

Szczerze mówiąc, bez tej zabawki byłoby znacznie trudniej szybko znaleźć miejsce, w którym sygnał znika.

Dobrze.

Musimy wymienić przełącznik.

Aha…

Zapomniałem. Nie ma części do tego modelu. 😅

No to trzeba go zreanimować.

Tutaj zaczyna się trochę pracy w stylu saperów. Nie możemy się pomylić i nie możemy uszkodzić przełącznika, bo jeśli go zniszczymy, będziemy musieli dopiero szukać czegoś w jego miejsce.

A tego byśmy zdecydowanie nie chcieli.

Po pierwsze – nie szkodzić.

Klient został poinformowany o ryzyku związanym z wylutowaniem i rozebraniem przełącznika. Mamy zielone światło.

Zabieramy się do pracy.

Na początku musimy wylutować wielopinowy przełącznik. Tutaj trzeba ekstremalnie uważać, ponieważ mamy do czynienia z laminatem starego typu. Przy nieumiejętnym wylutowywaniu bardzo łatwo można uszkodzić ścieżki albo sam laminat.

Tutaj się nie spieszymy.

Nic nie wyrywamy.

OK.

Przełącznik jest już ładnie wylutowany. Wyszło idealnie.

Teraz musimy go otworzyć. Trzeba odgiąć kilka blaszek, ale robimy to ostrożnie, żeby ich nie uszkodzić.

Po rozebraniu przełącznika widzimy przyczynę niedziałania.

Styki są mocno utlenione.

Ten czarny osad, który widzicie, nie jest nadpaleniem. Przez styki przełącznika nie płynie przecież duży prąd. To efekt utleniania materiału, z którego wykonane są styki.

Ja widzę to tak…

Wrzucamy styki do Argentum – preparatu do czyszczenia srebra, złota, miedzi i ich stopów.

Kilka minut kąpieli i wyciągamy.

Efekt?

Oszałamiający. Zobaczcie sami na zdjęciach.

Składamy wszystko do kupy.

Ja dodatkowo delikatnie zabezpieczam styki preparatem Kontakt PR. Chodzi o to, żeby chociaż w pewnym stopniu ograniczyć dostęp powietrza do powierzchni metalowych.

Każdy ma swoje sposoby – ja trzymam się tego rozwiązania.

I tutaj ważna rzecz.

Samo przedmuchanie powietrzem i psiknięcie preparatem do styków nie usunie takiego utlenienia.

Jeżeli styki są mocno zabrudzone lub utlenione, bez ich rozebrania i dokładnego oczyszczenia często po prostu się nie obejdzie.

Składamy całość, a następnie przełącznik wraca na swoje miejsce.

Lutujemy.

I teraz najważniejszy moment.

Po takiej ingerencji musimy sprawdzić, czy sprzęt wystartuje.

Na pierwszy test zasilamy go przez żarówkę w szeregu. Pamiętajmy, że była to dość poważna ingerencja w urządzenie i zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak.

TEST…



DZIAŁA IDEALNIE! 😎

Praca wykonana bardzo dobrze!

Kolejny sprzęt uratowany.

Trzymajcie się ciepło!

A dzisiaj mam zaplanowane jeszcze cztery sprzęty do naprawy, więc…

ufff… będzie pracowity dzień. 😅

Witajcie Kochani!Dzisiaj mamy sprzęt audio. Wiem, że niektórzy na to czekali. 😉Kolumna aktywna firmy Novox, model Mixtou...
03/09/2026

Witajcie Kochani!

Dzisiaj mamy sprzęt audio. Wiem, że niektórzy na to czekali. 😉

Kolumna aktywna firmy Novox, model Mixtour, z powermikserem, czyli mikserem ze wzmacniaczem.

Tutaj mamy bardzo ciekawą konstrukcję, godną pochwały. Sam powermikser nie jest zamknięty we wspólnej obudowie z głośnikiem, a jest wsuwany w specjalną wnękę. Dzięki temu elektronika nie jest bezpośrednio narażona na drgania akustyczne generowane przez głośnik.

Według producenta sprzęt może wycisnąć z siebie 200 W na kanał, a to już gra. 😎

Zapytacie: jak w takim razie połączyć wzmacniacz z kolumną?

Do tego celu służy przewód zakończony dużym jackiem.

No dobrze, ale jaki mamy problem w tym sprzęcie?

Nie działają obie końcówki mocy.

Czyli grubo. To w końcu serce sprzętu, jak tłoki w silniku. 😉

Czy mamy schematy?

No niestety nie.

Tutaj czeka nas robota na piechotę. Albo szybko znajdziemy usterkę, albo będziemy błądzić godzinami... Takie realia.

Na początek pomiary.

Mamy ciekawy wynik na wyjściu wzmacniacza — 38 V napięcia stałego!

Grubo!

Dla niewtajemniczonych: na wyjściu wzmacniacza powinno być praktycznie 0 V DC. 38 V oznacza poważną usterkę i obecność niebezpiecznie dużej składowej stałej na wyjściu.

Na drugim kanale takich cudów już nie ma, ale ten kanał również nie działa.

Podsumujmy:

dwa kanały — L i P — na wyjściu nie działają, z czego na jednym mamy aż 38 V składowej stałej.

Nieźle kiepsko. 😅

Otwieramy budę.

Na pierwszy rzut oka nie ma żadnych śladów zniszczeń.

Sprawdzamy tranzystory w końcówce mocy — przebicie.

OK, sprawdzamy drobnicę.

Rezystory emiterowe — OK.

Ale już diody Schottky'ego uszkodzone.

Zabieramy się za wymianę.

Ciekawe, czy uda się naprawić...

Zawsze jest to ziarnko niepewności, lekki stres oraz ekscytacja. Ciekawe uczucie. 😉

Włączamy!

Kanał prawy naprawiony! Działa! SUPER!

Kanał lewy nadal nie działa. Tylko teraz jakieś pukanie...

Tego wcześniej nie było.

Mamy dodatkową usterkę.

No to znowu rozkręcamy.

Jest taki przesąd w serwisowaniu, że nie wolno przykręcać wszystkich śrub podczas pierwszego testu, bo jak się to zrobi, to sprzęt nie będzie działał. 😂

O dziwo, ten przesąd jest nad wyraz prawdziwy. ;D

Ale chyba każdy zawód ma swoje przesądy. 😉

Zaglądamy z miernikiem na płytę.

No tak...

Przeoczyłem jeden spalony element.

Kolejna dioda — przebita.

Wymieniamy na taką samą.

Testujemy...

Uwaga...

DZIAŁA! 🎉

No to mamy dobrą serię!

Tego dnia kilka sprzętów zostało już naprawionych. Czasami robota idzie jak po grudzie, a dzisiaj — dobra passa.

I oby trwała jak najdłużej. 😉

Trzymajcie się ciepło i miłego dnia dla Was! 🔧🔊

Witajcie Kochani!Informacyjnie — za miesiąc zaczynam urlop. Im bliżej terminu, pojawi się jeszcze druga informacja organ...
31/08/2026

Witajcie Kochani!

Informacyjnie — za miesiąc zaczynam urlop. Im bliżej terminu, pojawi się jeszcze druga informacja organizacyjna.

Drobniejsze tematy będą oczywiście przyjmowane, natomiast z większymi naprawami wrócimy dopiero po urlopie. Nie chcę przyjmować sprzętu tylko po to, żeby później leżał i kurzył się na regale. 😉

Dzisiaj na warsztat trafił sterownik kotła.

W takich urządzeniach w zasadzie nie ma się co zepsuć… poza przekaźnikami. 😄

Co ciekawe, użytkownicy tych sprzętów zazwyczaj są bardzo dobrze poinformowani. Potrafią wskazać, że słychać charakterystyczne „klik” przekaźnika, ale nie załącza się na przykład wentylator. Powiem więcej — często potrafią nawet wskazać, który konkretnie przekaźnik za to odpowiada. I wtedy nawet nie muszę śledzić ścieżek na płycie głównej.

W takich przypadkach moja rola sprowadza się do tego, co lubię najbardziej — przyjemnego lutowania. 😉

Tutaj wymiana przekaźnika oraz naprawa wyrwanego gniazda czujnika.

Czysta, konkretna i przyjemna praca.

Trzymajcie się ciepło!
Do następnego posta 👋

Witajcie.To już trzeci post w tym tygodniu i właśnie taki rytm chcemy utrzymać.Wracamy do regularnych publikacji i eduka...
28/08/2026

Witajcie.

To już trzeci post w tym tygodniu i właśnie taki rytm chcemy utrzymać.

Wracamy do regularnych publikacji i edukacji, bo przez ostatni czas serwis był mocno zasypany naprawami i współpracą z innymi firmami. Zwyczajnie brakowało czasu na publikowanie postów i pokazywanie Wam tego, co dzieje się na warsztacie.

Teraz trochę zwalniamy. Mniej gonitwy, trochę mniej sprzętów i więcej czasu na to, co zawsze było dla mnie ważne — pokazywanie elektroniki od kuchni.

Tym razem do naprawy trafia telewizor.

Ktoś zapyta: czy warto go naprawiać?

Bez rozkręcenia sprzętu się nie przekonamy.

Objaw? Nie działa.

Ściągamy obudowę i robimy pomiary.

Multimetr szybko pokazuje nam, że mamy problem. Zwarcie po stronie wtórnej zasilacza impulsowego.

Czyli teraz trzeba ustalić, co dokładnie powoduje zwarcie.

Ja już chyba wiem...

Sprawdźmy.

Miałem rację.

Przebita dioda prostownicza po stronie wtórnej zasilacza.

Montujemy element o takich samych parametrach i możemy przejść do testów.

A jak w ogóle dochodzi do uszkodzenia takiej diody?

Mało kto o tym myśli, ale elementy elektroniczne również się starzeją. I nie muszą mieć żadnych części ruchomych, żeby po wielu latach pracy ulec awarii.

Oczywiście samo zwarcie nie mówi nam dokładnie, co było przyczyną uszkodzenia. Dioda mogła zostać przeciążona, przegrzana albo po prostu po latach pracy uległa awarii.

Najważniejsze, że po wymianie możemy zrobić test.

Uruchamiamy...

Działa!

Świetna wiadomość dla klienta.

Telewizor naprawiony i w tym przypadku praktycznie po kosztach samej diagnozy.

I właśnie dlatego czasami warto najpierw zapytać, ile będzie kosztowała diagnoza, zamiast od razu zakładać, że naprawa starego sprzętu nie ma sensu.

Trzymajcie się! 🔧

Witajcie.Dzisiaj coś ciekawego. Sterownik wiertarki, a może bardziej ręcznego dremela. ;D Zwał jak zwał, ale nie działa....
26/08/2026

Witajcie.

Dzisiaj coś ciekawego. Sterownik wiertarki, a może bardziej ręcznego dremela. ;D Zwał jak zwał, ale nie działa.

OK, sprawdźmy, jak to działa.

Otwieramy budę.

I mamy coś, co dzisiaj spotyka się coraz rzadziej. Urządzenie ma klasyczny transformator 230 V na 12 V, a następnie prostownik w postaci mostka Graetza, układ mikrokontrolera, tranzystor kluczujący i trochę drobnicy.

Ktoś zapyta: po co w tej konstrukcji taki starodawny transformator? Przecież mamy XXI wiek. ;)

Moim zdaniem chodziło przede wszystkim o prostotę konstrukcji i bezpieczeństwo. Transformator zapewnia separację galwaniczną od sieci 230 V, dzięki czemu część niskonapięciowa urządzenia jest odizolowana od sieci.

Oczywiście współczesne przetwornice impulsowe również mogą zapewniać taką separację, ale tutaj zastosowano rozwiązanie bardzo proste i sprawdzone.

Szybki i sprawny pomiar wykazał, że po stronie wtórnej transformatora nie ma napięcia przemiennego.

Na uzwojeniu pierwotnym mamy 230 V.

OK. Ja już chyba wiem, co się stało.

Ale zróbmy pomiary. Nie zgadujmy.

Sprawdzamy rezystancję uzwojeń.

Strona wtórna — jest.

Strona pierwotna — OL, czyli obwód otwarty.

Sprawne uzwojenie nie powinno tak się zachowywać.

Mało kto wie, ale transformatory oprócz samych uzwojeń mogą mieć również zabezpieczenia termiczne. W tym przypadku mamy bezpiecznik termiczny 130°C.

Musimy się do niego dobrać.

Jest schowany pod izolacją wewnątrz transformatora. Po dostaniu się do niego sprawdzamy go miernikiem.

I mamy winowajcę.

Bezpiecznik termiczny jest uszkodzony.

Czyli transformator musiał osiągnąć temperaturę wystarczającą do zadziałania zabezpieczenia. W tym przypadku jest to około 130°C.

Szok.

Ktoś chyba naprawdę mocno przetestował tę wiertarkę. ;D

Teraz musimy to naprawić.

I tutaj nie ma żadnego drutowania ani obchodzenia zabezpieczenia.

Bezpieczeństwo użytkowania jest na pierwszym miejscu!

Wstawiamy taki sam bezpiecznik, o takich samych parametrach. Zabezpieczamy miejsce naprawy i możemy przejść do testów.

Uruchamiamy…

Działa!

Jak widzicie, potencjalnie martwy sprzęt można czasami uratować bardzo prostą naprawą.

Mam nadzieję, że kilka ciekawostek wynieśliście z tej naprawy.

Trzymajcie się!

Witajcie!Dzisiaj do naprawy coś trochę nietypowego — wrzutnik monet do automatu.Dostałem kilka takich sztuk. Wszystkie z...
24/08/2026

Witajcie!

Dzisiaj do naprawy coś trochę nietypowego — wrzutnik monet do automatu.

Dostałem kilka takich sztuk. Wszystkie z podobnym objawem: prawidłowa moneta jest odrzucana zamiast zostać zaakceptowana.

Czyli coś, czym spokojnie może zająć się pracownia elektroniki. 😉

Zobaczmy najpierw, jak taki wrzutnik w ogóle działa.

W uproszczeniu możemy spotkać dwa podejścia. W bardziej zaawansowanych akceptorach parametry rozpoznawania monet są zapisane w pamięci układu i urządzenie analizuje różne cechy monety. Są też prostsze elektroniczne comparatory, w których urządzenie porównuje badaną monetę z wcześniej ustalonym wzorcem.

Tutaj mamy właśnie ten drugi przypadek.

A jak to działa?

Można powiedzieć, że jest to trochę taki miniaturowy detektor metalu, choć oczywiście zasada działania jest bardziej precyzyjna. Cewka w sposób bezkontaktowy oddziałuje elektromagnetycznie z przechodzącą monetą, a elektronika analizuje odpowiedź układu. Dzięki temu można określić, czy badana moneta odpowiada zaprogramowanemu wzorcowi.

Z pozoru proste urządzenie, ale kiedy zajrzymy do środka, robi się już ciekawiej.

Nasz problem jest prosty: prawidłowa moneta nie jest akceptowana i wraca do użytkownika.

Sam czujnik raczej nie mógł się zabrudzić, jak sugerował klient — tutaj nie mamy klasycznego styku elektrycznego z monetą. Cała detekcja odbywa się bezkontaktowo.

Sprawdźmy więc elektronikę.

I tutaj muszę przyznać — jestem pod wrażeniem.

To naprawdę kawałek całkiem sprytnej inżynierii jak na „zwykły wrzutnik monet”.

Mamy mikrokontroler, czyli mózg całego urządzenia. Do tego sekcję zasilania, układ odpowiedzialny za generowanie i obróbkę sygnału z cewki oraz układ wyjściowy komunikujący wynik z resztą automatu.

A co właściwie taki wrzutnik mówi automatowi po rozpoznaniu prawidłowej monety?

W zasadzie niewiele. 😉

W zależności od konfiguracji na wyjściu pojawia się odpowiedni sygnał logiczny. Automat nie musi wiedzieć, co dokładnie wydarzyło się wewnątrz wrzutnika. Dostaje po prostu informację: moneta zaakceptowana.

Piękne w swojej prostocie.

No dobrze. Wiemy już, jak to działa. Teraz trzeba znaleźć przyczynę awarii.

Pomiar elementów pasywnych: rezystory, diody i pozostałe elementy w badanym obwodzie — wszystko wygląda prawidłowo.

No to robi się ciekawie.

Jeżeli nie mamy problemu z podstawowymi elementami, pozostaje między innymi mikrokontroler, układ pomiarowy albo… połączenia między nimi.

Czas na inspekcję pod mikroskopem.

I chyba mamy odpowiedź.

Kilka podejrzanych lutów, a dodatkowo — pęknięte miedziane ścieżki.

Co ciekawe, gołym okiem praktycznie nie było tego widać.

I właśnie dlatego w elektronice sama „lupa” często nie wystarczy. Czasami dopiero mikroskop pokazuje, co naprawdę dzieje się na płytce.

Skoro znamy już przyczynę, można przejść do naprawy.

Kilka precyzyjnych ruchów lutownicą, odbudowa połączeń i…

Testujemy.

Działa! 😄

Kolejny sprzęt wróci do życia, a klient będzie zadowolony.

I właśnie takie naprawy lubię.

Bo sprzęt może być kompletnie różny — wzmacniacz, konsola, laptop, automat czy wrzutnik monet — ale na końcu i tak spotykamy się z tym samym: elektroniką, połączeniami, sygnałami i fizyką.

Trochę jak z klockami LEGO. Z tych samych podstawowych elementów można zbudować zupełnie różne urządzenia.

Kolejna naprawa wykonana. 🔧

Alto — pracownia elektroniki.

Witajcie Kochani! 👋Co u Was? Mam nadzieję, że wszystko w porządku. 😊U mnie ostatnio… gruntowne porządki w pracowni.I wie...
18/08/2026

Witajcie Kochani! 👋

Co u Was? Mam nadzieję, że wszystko w porządku. 😊

U mnie ostatnio… gruntowne porządki w pracowni.

I wiecie co? Pracuje się teraz o wiele lepiej.

Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale chciałbym Wam nawet podziękować za to, że przez ostatni czas przynosiliście mniej urządzeń. Dzięki temu zrobiło się więcej przestrzeni na spokojną pracę i przede wszystkim na naprawy, które naprawdę lubię — te skomplikowane, wymagające myślenia i szukania przyczyny problemu.

Nie ukrywam, że wcześniej było momentami po prostu za dużo sprzętu. Przy kilkudziesięciu urządzeniach czekających na swoją kolej trudno znaleźć odpowiednią ilość czasu na spokojną analizę skomplikowanego wzmacniacza czy amplitunera. A przecież właśnie takie naprawy dają mi najwięcej satysfakcji.

Była presja czasu, była duża ilość urządzeń… a to niestety nie służy specjalistycznym naprawom.

Nie chcę, żeby Alto znowu stało się taśmą produkcyjną. Chcę, żeby było pracownią.

No dobrze. Idziemy do mięsa. 😁

Długo zastanawiałem się, czy w ogóle publikować ten post.

Trafiły do mnie ostatnio dwa urządzenia, które wcześniej były naprawiane w innym, znanym lokalnym serwisie. Nie będę podawał jego nazwy. Nie mam zamiaru nikogo publicznie oceniać ani krytykować — nie od tego jestem.

Być może jednak osoba prowadząca ten serwis obserwuje Alto i sama wyciągnie z tego jakieś wnioski.

🎮 XBOX ONE

Konsola trafiła wcześniej do innego serwisu na klasyczny pakiet: czyszczenie + termika.

Po tamtej usłudze klient nie był zadowolony z działania urządzenia, dlatego konsola ostatecznie trafiła do mnie.

Po otwarciu kilka rzeczy od razu zwróciło moją uwagę.

🔧 Brakujące śruby zostały zastąpione śrubami pochodzącymi prawdopodobnie z innych urządzeń.

🧹 Czyszczenie pozostawiało sporo do życzenia.

🌡️ Na pamięciach VRAM zastosowano termopady w miejscu fabrycznych żeli termicznych.

I tutaj ważna rzecz — takich żeli nie wymienia się bez potrzeby na termopady. Trzeba zachować odpowiednią wysokość materiału termicznego, żeby radiator prawidłowo przylegał do rdzenia układu.

W tym przypadku termopady dodatkowo wydawały mi się zbyt grube.

A teraz najlepsze…

👉 Na termopadach nadal znajdowały się folie ochronne.

Czyli materiał, który powinien przewodzić ciepło, miał od strony radiatora… warstwę folii.

Na rdzeniu i radiatorze znajdowała się również ogromna ilość pasty termoprzewodzącej.

Naprawdę ogromna. 😅

A więcej pasty nie oznacza lepszego chłodzenia. Wręcz przeciwnie — pasta ma wypełnić mikroskopijne nierówności powierzchni, a nie tworzyć grubą warstwę pomiędzy układem a radiatorem.

Wykonałem więc wszystko od początku: czyszczenie, prawidłową termikę i kontrolę temperatury.

Na koniec kamera termowizyjna skierowana na radiator.

I tutaj już było bardzo dobrze. 🔥

Radiator prawidłowo odbierał energię cieplną z układu, więc chłodzenie po wykonanej przeze mnie usłudze działało tak, jak powinno.

Jest też jeden plus całej historii.

Zobaczyłem, jak wygląda naklejka serwisu na obudowie. 😁

Wygląda profesjonalnie.

Ja takich jeszcze nie mam.

I mogę Wam obiecać, że… nigdy nie będę miał. 😂

🎮 DRUGI SPRZĘT — PAD

Drugi przypadek był jeszcze ciekawszy.

Młody klient przyniósł mi pada do naprawy. Powiedział, że wcześniej był już w innym serwisie i tam wymieniano analogi.

Problem w tym, że po naprawie pad nadal nie działał.

Był tam podobno kilka razy. Za każdym razem miało już być dobrze, a po powrocie do domu okazywało się, że jednak nie jest.

W końcu klient się zirytował i trafił do mnie.

Postanowiłem obsłużyć go poza kolejką.

Nie dlatego, że pad był ważniejszy od pozostałych urządzeń. Po prostu widziałem, że młody człowiek jest już mocno zrezygnowany i zwyczajnie potrzebuje pomocy.

Po otwarciu…

Ehhh…

Zdjęcia powiedzą więcej niż moje słowa.

W skrócie:

❌ uszkodzone przewody silników wibracyjnych,
❌ brak izolacji na przewodach,
❌ uszkodzone miejsca po lutowaniu,
❌ przewody zabezpieczone klejem na gorąco,
❌ bardzo słabe luty,
❌ laminat w okolicy analogów mocno odbarwiony od przegrzania,
❌ pozostałości topnika i brud na płytce.

Patrząc na płytkę, można było właściwie odtworzyć historię tego, co się tutaj wydarzyło.

Podczas wymiany analoga ktoś najwyraźniej bardzo mocno grzał płytę od spodu.

Jak mocno?

Po wylutowaniu analoga zobaczyłem na płycie głównej niebieską plamę.

To był… stopiony plastik z analoga.

Czyli temperatura była na tyle wysoka, że plastikowa część elementu zaczęła się topić i spłynęła na płytę główną.

A tam mamy przecież układ BGA.

Takiej płyty po prostu nie powinno się bez potrzeby przegrzewać.

Drugi analog wylutowałem w sposób, w jaki powinno się to robić.

Bez odbarwień.

Bez przypalonego laminatu.

Bez demolowania płytki.

Przy okazji możecie zobaczyć na zdjęciach specjalny grot do wylutowywania takich analogów. Ma on kształt dopasowany do wyprowadzeń elementu.

I wtedy praca jest naprawdę przyjemna. 😉

Można równomiernie podgrzać wszystkie punkty lutownicze, wyjąć analog i przede wszystkim nie katować całej płytki temperaturą.

Na koniec uporządkowałem jeszcze przewody silników wibracyjnych. Skróciłem je do miejsca, w którym zaczynała się zdrowa izolacja, ponownie polutowałem i zabezpieczyłem.

Analogii wymieniłem oczywiście dwa.

Kalibracja przeszła bez żadnych problemów.

Pad działa. 🎮✅

I teraz najważniejsze.

Nie publikuję tego posta po to, żeby powiedzieć:

„Patrzcie, jaki ktoś jest beznadziejny, a ja jestem najlepszy”.

Nie.

Każdemu może zdarzyć się błąd. Każdy może mieć gorszy dzień. Każdy z nas czasami coś spartoli.

Ale jest ogromna różnica pomiędzy popełnieniem błędu, a wykonaniem naprawy w sposób, który może potencjalnie doprowadzić do kolejnych uszkodzeń urządzenia.

Dlatego właśnie tak bardzo zależy mi na tym, żeby Alto było pracownią, a nie taśmą produkcyjną.

Wolę zrobić mniej urządzeń.

Wolę czasami powiedzieć klientowi:

„Potrzebuję jeszcze czasu, muszę to spokojnie przeanalizować.”

Wolę siedzieć nad jednym amplitunerem i przez godzinę szukać zaginionego sygnału, niż zrobić w tym czasie pięć prostych napraw tylko po to, żeby licznik się zgadzał.

Bo elektronika to nie tylko wymiana części.

To również diagnostyka, doświadczenie, cierpliwość i myślenie.

A tego ostatniego nie da się zrobić na taśmie produkcyjnej. 😉

Pozdrawiam Was serdecznie!

Alto — pracownia elektroniki 🔧⚡

Witajcie Kochani!Co u Was słychać? Mam nadzieję, że wakacje pozwoliły Wam choć trochę odpocząć. Mój mały urlop planuję d...
12/08/2026

Witajcie Kochani!

Co u Was słychać? Mam nadzieję, że wakacje pozwoliły Wam choć trochę odpocząć. Mój mały urlop planuję dopiero na jesień, więc jeszcze wszystko przede mną – oczywiście dam Wam wcześniej znać.

A co u nas na serwisie? Szykują się małe zmiany w pracowni, które mają po prostu usprawnić pracę. Przybyło trochę nowego sprzętu serwisowego i zaczyna brakować miejsca. Kto był u mnie ostatnio, ten pewnie już zauważył, że robi się coraz ciaśniej. Dodatkowo stanowiska napraw będą częściowo oddzielone zasłonkami – bardziej dla estetyki i lepszej organizacji pracy. Chciałbym, żeby nasza pracownia elektroniczna była miejscem uporządkowanym i przyjemnym zarówno do pracy, jak i do odwiedzin.

Jeśli chodzi o kolejkę napraw, to jest spora i raczej nie będę Wam obiecywał, że nagle stanie się krótka. Najlepiej po prostu pisać i pytać. Gdy tylko zrobi się trochę luźniej, sprzęt trafia na warsztat. A jeśli akurat nie mam miejsca, to proszę – nie bierzcie tego do siebie. Wiecie, że działam sam i wolę robić mniej, ale porządnie. Nie chcę zamieniać pracowni w taśmę produkcyjną, gdzie liczy się wyłącznie ilość. Zależy mi na jakości napraw i spokojnym podejściu do każdego urządzenia.

Dobra, dość tego długiego wstępu – dawno nie było żadnego posta, więc musiałem się trochę rozgadać. Kolejne wpisy będą już krótsze. 😄

Co dziś trafiło na stół? Kolumny pasywne **B&W DM602.5 S2**. Objaw – praktycznie brak wysokich tonów.

Otwieramy… i szczęka opada. Zwrotnice wyglądały, jakby przeszły małą katastrofę. Rezystor cementowy zwęglony, kondensatory stopione, cewki spalone i ze zwarciami, laminat przypalony. Szczerze? W wielu miejscach takie zwrotnice po prostu trafiłyby do kosza.

Ale sprzęt trafił do pracowni elektronicznej trudnych przypadków. 😉

No to plan działania:

1. Znaleźć identyczne, sprawne zwrotnice – szukałem, nie znalazłem.
2. Założyć uniwersalne zwrotnice – dałoby się, ale kolumny straciłyby swoje charakterystyczne, legendarne brzmienie.
3. Odbudować oryginalną zwrotnicę.

Wybrałem punkt trzeci.

Zaczęła się klasyczna serwisowa przygoda: pomiary, szukanie części w kilku hurtowniach, kolejne pomiary, międzyczasie inne naprawy, telefony i cała ta codzienna warsztatowa rzeczywistość. 😄

Udało się zdobyć prawie wszystko. Prawie… bo brakowało cewki powietrznej. To element, który ma ogromny wpływ na brzmienie kolumn i akurat takiej nie dało się kupić. Trzeba było wykonać ją od podstaw.

Na szczęście w drugiej kolumnie cewka jakimś cudem przetrwała, więc mogłem zmierzyć jej parametry: indukcyjność, rezystancję drutu, średnicę, liczbę zwojów i geometrię. Według obliczeń potrzebowałem **101 zwojów**, nawiniętych w dwóch warstwach na średnicy **13 mm**, drutem **0,4 mm**.

Powiem Wam jedno – ręczne nawinięcie 101 zwojów na dwie warstwy to wcale nie jest taka prosta sprawa. 😅

Po złożeniu wszystkiego przyszedł czas na testy.

I tutaj największe zaskoczenie – kolumny zagrały naprawdę świetnie. Byłem szczerze zdziwiony, jak dobrze udało się odtworzyć zwrotnicę i zachować charakter ich brzmienia.

To właśnie za takie naprawy najbardziej lubię swoją pracę – kiedy sprzęt, który wielu skreśliłoby od razu, dostaje drugie życie.

Na końcu wrzucam zdjęcia tego, z czym przyszło się zmierzyć. 📸

Witajcie Kochani! 😊Co u Was słychać? Już po urlopie czy jeszcze przed? ☀️U mnie na serwisie jeszcze urlopu nie było, ale...
05/08/2026

Witajcie Kochani! 😊

Co u Was słychać? Już po urlopie czy jeszcze przed? ☀️

U mnie na serwisie jeszcze urlopu nie było, ale chyba najwyższy czas zacząć o nim myśleć. Regeneracja jest równie ważna jak praca, a czuję, że powoli zaczyna mi się należeć. 😉

Co obecnie dzieje się na serwisie? Z tych naprawdę trudnych i skomplikowanych napraw została już w zasadzie tylko jedna – przetwornica, która jest u mnie już... 30 dni. Dostała naprawdę solidnie w kość, ale wszystko wskazuje na to, że w tym tygodniu uda się temat szczęśliwie zakończyć. 💪

Jest jeszcze kilka napraw, które trwają 2–3 tygodnie, ale cała reszta idzie całkiem sprawnie. Niestety wielu zleceń musiałem odmówić. Po prostu trzeba mierzyć siły na zamiary. Ten temat już kiedyś poruszaliśmy, więc nie będę do niego wracał. 🙂

A dziś na stole... pady do grania. 🎮 Jak zwykle – analogi. Ostatnio nie było chyba ani jednego dnia, żeby nie trafił do mnie pad z uszkodzonym analogiem.

Dlatego zamówiłem specjalny grot do ich wylutowywania. Podobno robi furorę, więc za kilka dni sprawdzimy, ile w tym prawdy. 😁 Oczywiście najpierw przetestuję go na swoich dwóch padach, czyli wymienię cztery analogi. Zobaczymy, jak się sprawdzi i czy rzeczywiście jest bezpieczny dla sprzętu. Na pewno dam Wam znać – sam jestem bardzo ciekawy efektów.

A dziś wrzucam krótkie story z wymiany wykonanej tradycyjną metodą. 🔧

Trzymajcie się Kochani! Ja wskakuję z powrotem do kołowrotka i pedałuję dalej! 😄

Witajcie Kochani! 😊Co u Was słychać?Dzisiaj będzie trochę nietypowo.Chciałbym pokazać Wam, jak wygląda praca serwisu "od...
29/07/2026

Witajcie Kochani! 😊

Co u Was słychać?

Dzisiaj będzie trochę nietypowo.

Chciałbym pokazać Wam, jak wygląda praca serwisu "od kuchni". Tym razem na warsztat trafiły dwa monitory HIKVISION uszkodzone po przepięciu. Nie chodzi jednak o udaną naprawę, lecz o cały proces diagnostyczny i przygotowanie oficjalnego protokołu dla klienta biznesowego.

W kolejnych zdjęciach zobaczycie etapy diagnozy, wykonane pomiary oraz końcowe wnioski.

Tym razem, niestety, sprawdziło się stare powiedzenie:

👉 Operacja się udała, ale pacjent nie przeżył. 😉

Udało się odtworzyć dane EDID, zaprogramować nowe pamięci EEPROM i przywrócić prawidłową identyfikację monitorów. Niestety dalsza diagnostyka wykazała uszkodzenie procesora obrazu po przepięciu, co oznaczało brak możliwości skutecznej naprawy.

Nie każdy sprzęt da się uratować. Czasami najlepszym efektem pracy serwisanta jest rzetelna diagnoza i uczciwe przedstawienie klientowi faktów, nawet jeśli końcowa decyzja brzmi: „naprawa jest nieopłacalna”.

Miłej lektury! 😊

Adres

Ulica Kossaka 110, Biuro 1. 09
Piła
64-920

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 15:30
Wtorek 08:00 - 15:30
Środa 08:00 - 15:30
Czwartek 08:00 - 15:30
Piątek 08:00 - 15:30

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ALTO Serwis elektroniki Jarosław Łubniewicz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij