11/05/2026
Zmieniły się twarze. System został ten sam
Minęły dwa lata od zmiany władz Polski Związek Krótkofalowców, a w środowisku krótkofalarskim coraz częściej słychać to samo pytanie: co właściwie się zmieniło?
Miało być nowocześnie, otwarcie i z energią do działania. Miało być większe wsparcie dla klubów, uproszczenie struktur, lepsza komunikacja i realna walka o rozwój krótkofalarstwa w Polsce.
Tymczasem wielu krótkofalowców ma dziś poczucie, że zmieniły się nazwiska, ale nie sposób funkcjonowania organizacji.
Nadal brakuje wyraźnej strategii rozwoju. Nadal młodzi ludzie trafiają do hobby głównie dzięki pojedynczym pasjonatom, a nie systemowym działaniom związku. Nadal nie rozwiązano problemów związanych z promocją krótkofalarstwa, obecnością w mediach czy współpracą z administracją państwową i edukacją. W wielu miejscach środowisko działa bardziej siłą oddolnej społecznej pracy niż dzięki realnemu wsparciu centrali.
Coraz częściej pojawia się też zarzut zamknięcia organizacji na krytykę. Zamiast szerokiej dyskusji i otwartości na nowe pomysły, część środowiska widzi przede wszystkim wzajemne utwierdzanie się w przekonaniu, że „wszystko idzie dobrze”. Problem w tym, że liczby i aktywność środowiska nie pokazują żadnego przełomu.
Nie widać również większej aktywności w kwestiach strategicznych dla przyszłości krótkofalarstwa:
• uproszczenia egzaminów i zwiększenia ich dostępności,
• aktywizacji młodzieży,
• współpracy z obronnością i zarządzaniem kryzysowym,
• wykorzystania nowoczesnych technologii,
• budowania realnego zaplecza szkoleniowego,
• obecności krótkofalarstwa w szkołach i organizacjach młodzieżowych.
Wielu operatorów ma dziś poczucie zmarnowanego czasu. Dwa lata to wystarczająco długo, by pokazać kierunek zmian. Tymczasem dominujące wrażenie jest takie, że Polski Związek Krótkofalowców nadal bardziej zajmuje się sam sobą niż przyszłością całego środowiska.
Krótkofalarstwo w Polsce nadal ma ogromny potencjał. Są doświadczeni operatorzy, nowoczesne technologie, pasjonaci, młodzież zainteresowana radiem, elektroniką i łącznością kryzysową. Problem polega na tym, że potencjał ten od lat nie jest skutecznie wykorzystywany.
I właśnie dlatego po dwóch latach wielu krótkofalowców mówi dziś krótko: miało być nowe otwarcie, a wyszła kontynuacja starego układu.