11/09/2024
📀🔈 W dzisiejszym poście przyjrzymy się tematyce sprzętu audio. Omówimy dwa urządzenia, czyli widoczne na zdjęciach amplituner i gramofon które do MZ Serwisu trafiły z różnymi usterkami, a finalnie podczas testu idealnie się dopełniły 😎
➡️ Amplitunerem określa się wzmacniacz audio mający w sobie także tuner pozwalający odbierać stacje radiowe. Producentem tego konkretnego jest firma NAD Electronics której korzenie pochodzą z Wielkiej Brytanii, jednak na omawianym przez nas urządzeniu producent nie omieszkał dodać, że zostało ono wyprodukowane w Chinach.
➡️ Jego głównym problemem był losowy brak dźwięku na niektórych kanałach, zarówno w trybie stereo jak i w dostępnych dwóch trybach dźwięku przestrzennego. Tryby surround pozwalają na modyfikację dźwięku stereo w taki sposób, aby zasymulować dźwięk przestrzenny i zasilić nim wszystkie pięć wyjść głośnikowych które sprzęt posiada, chociaż aktualnie właśnie tak nie do końca 🙃
➡️ Okazało się, że nasz amplituner męczy przypadłość którą już na profilu wielokrotnie omawiałem - zimne luty. Cyna bezołowiowa po latach zaczęła się utleniać, co powodowało brak kontaktu w wielu różnych miejscach. Wystarczyło delikatnie przesunąć sprzęt lub stuknąć w niego i dźwięk potrafił się pojawiać - choćby na chwilę, ale było to wystarczającym sygnałem żeby przyjrzeć się właśnie punktom lutowniczym.
➡️ Konstrukcja amplitunera niestety nie sprzyjała serwisowaniu, ale trzeba to producentowi wybaczyć, bo jakoś trzeba było zmieścić dużą ilość elektroniki w takiej obudowie (chociaż na klapę rewizyjną od spodu bym się nie obraził 🤪). Wykręcenie płytek generatora dźwięku surround oraz zacisków głośnikowych odkryło dużą ilość niepewnych połączeń, które definitywnie mogły powodować problemy w odtwarzaniu dźwięku. Lutownica w dłoń, odsysacz do cyny, szpulka ołowiowej i lecimy 😎
➡️ Niestety okazało się że to nie koniec zabawy, bo problemy z dźwiękiem dalej się pojawiały. Co prawda przestały szwankować kanały surround co dało już jakiś progres, ale prawy przedni kanał wciąż grał... lub nie 🙈 W związku z tym konieczne było przyjrzenie się płytkom które odwalają tutaj największą robotę, czyli końcówkom mocy 🎼
➡️ Ich demontaż okazał się największym wyzwaniem ze względu na pochowane śrubki, dużą ilość taśm i przewodów łączących je z resztą urządzenia, w czym również "hakerskie" przeróbki wykonane prawdopodobnie przez producenta w późniejszej fazie produkcji. Pikanterii dodawał fakt, że aby dostać się do punktów lutowniczych, konieczne było odlutowanie wszystkich elementów przykręconych do aluminiowego radiatora.
➡️ Kiedy punkty lutownicze płytek końcówek mocy ujrzały światło dzienne, odkryte zostały kolejne miejsca które mogły powodować przerywanie dźwięku w prawym kanale, a także takie mogące powodować inne potencjalne problemy w przyszłości. Wszystko co było podejrzane zostało ponownie przelutowane, po czym końcówki mocy ponownie zostały zespolone z radiatorem chłodzącym, przykręcone na swoje miejsce i połączone z resztą urządzenia.
➡️ Pierwsze uruchomienie wykazało, że amplituner wrócił do dawnej świetności i znów zaczął cieszyć uszy odtwarzanym dźwiękiem - teraz już na wszystkich kanałach i bez przerw 🥳 Więc teraz przyjrzyjmy się drugiemu z omawianych dzisiaj urządzeń - przedstawicielowi jednego z dawnych sposobów odtwarzania muzyki, choć do dnia dzisiejszego stanowiących niewielki ułamek urządzeń dostępnych na rynku sprzętu audio.
➡️ Widoczny na zdjęciach gramofon szwajcarskiej firmy Thorens został wyprodukowany w Niemczech, czym firma dumnie chwali się na przednim panelu tuż obok przełączników odpowiedzialnych za jego pracę. Ten konkretny model zbudowany został na tzw pełnej automatyce, co oznacza że wystarczy przesunięcie dźwigni z pozycji Stop na Play, a urządzenie samo przeniesie za nas ramię z igłą nad odpowiednie miejsce na płycie winylowej i rozpocznie jej odtwarzanie, a po osiągnięciu końca płyty samoczynnie wróci na miejsce spoczynku i zatrzyma talerz z płytą.
➡️ Po uruchomieniu urządzenia niby coś się zadziało, ale ewidentnie nie to co powinno. Szybki rzut oka pod talerz i mamy winowajcę - spadło cięgno będące jednym z elementów tej pełnej automatyki. Zamiast na trzpieniu leżało sobie obok, a delikatne grzechotanie wydobywające się ze środka gramofonu podczas obracania sugerowało, że element który je blokował postanowił zostać wolnym elektronem i fruwa sobie gdzieś wesoło wewnątrz obudowy sprzętu.
➡️ Wydobycie elementu blokującego cięgno i próba jego ponownego założenia na trzpień wykazały, że było ono zbyt luźne - nie stawiało żadnego oporu i najpewniej to było przyczyną usterki. Odpowiednie ukształtowanie blokady pozwoliło na jej zaciśnięcie na trzpieniu z takim oporem, który nie pozwoli na jej ponowne przejście do stanu wolnego 😏
➡️ Pierwszy test po złożeniu gramofonu pozwolił usłyszeć muzykę odtwarzaną z płyty winylowej, ale ewidentnie dalej coś było nie tak. Dźwięk był zniekształcony i chwilami brzmiał jak z horroru 😬🫣 co mogło sugerować problem z gumowym paskiem, który przekazuje napęd z silniczka na talerz z płytą winylową. A więc demontaż i oględziny 👉
➡️ Okazało się, że pasek po jakimś czasie użytkowania zebrał z powietrza trochę brudu, co powodowało jego ślizganie się na mosiężnej rolce silniczka napędowego. W związku z tym pasek należało odpowiednio wyczyścić, a jeśli pasek to i rolkę napędową oraz wnękę w talerzu, która służy do jego napędzania. Taka operacja pozwoliła wygnać złe duchy z odtwarzanej muzyki i ponownie cieszyć się pełnią możliwości omawianego gramofonu 😎
➡️ Mimo że muzyka z płyt winylowych stanowi dziś niszę wobec wszędobylskich empetrójek, a teraz już przede wszystkim wobec muzyki streamowanej z sieci, to zdecydowanie ma ona swój urok. Osobiście lubię posłuchać muzyki w ten sposób i zawsze gdy nadarza się taka sposobność chociażby w celu testowania sprzętu, robię to z uśmiechem na ustach i odrobiną refleksji nad tym, w jaki sposób kiedyś tą muzykę odtwarzano. Odpowiednio dobrany repertuar i charakterystyczne trzaski słyszalne podczas odtwarzania potrafią na chwilę przenieść w klimat tamtych lat 🫠
Jeśli podobają Ci się tworzone przeze mnie treści, zostaw po sobie jakiś znak. Nawet zwykła łapka w górę będzie dla mnie wystarczającą motywacją do tego, żeby tworzyć kolejne materiały i dzielić się z Wami wiedzą, którą i ja przez lata zdobyłem. Trzeba sobie pomagać 😉
Pozdrawiam! 😎