24/05/2026
Hiwatt Custom 20 SA210/DR210 combo
Marka Hiwatt wyjątkowo rzadko gości w naszym serwisie, a powód dość banalny. Tych wzmacniaczy na rynku jest relatywnie bardzo mało a w dodatku to naprawdę "pancerny" sprzęt, który psuje się niezmiernie rzadko. Nie mówię to obecnych produktach "hiwato-podobnych", ale to tych prawdziwych sprzed ponad 40 lat.
Hiwatt to osoba Dave Reeves, który zaczął budować wzmacniacze w latach 60-tych, początkowo dla sklepu SoundCity ( tak tak.. SoundCity to bardzo wczesne Hiwatt'y), a później już pod własną marką Hiwatt. Niestety w roku 1981 uległ śmiertelnemu wypadkowi i tak zakończyła się era prawdziwych wzmacniaczy Hiwatt. Po tym zdarzeniu firmę przejęli byli pracownicy wraz z byłym wiceprezesem i jakiś czas budowali wzmacniacze pod markę Hiwatt zgodnie z założeniami Dave Reeves.
Jakie to był założenia?.. Mottem marki Hiwatt było budowanie ultra-wytrzymałych wzmacniaczy kierowanych głównie do muzyków/zespołów intensywnie koncertujących. Na wzmacniaczach Hiwatt grała cała plejada ówczesnych gwiazd taki jak David Gilmour, Jimi Page, Rolling Stones i wielu innych...
Niestety "pracownicza" firma Hiwatt upadła 1 984 roku, a prawa do marki nabył Fernandes Guitars USA i zaczęły się tzw. optymalizacje, czyli księgowi położyli łapę na inżynierskich projektach.. Wzmacniacz, który chciałbym Wam dzisiaj przedstawić, to właśnie "Fernandes era", ale z najwyższej serii "Custom", więc nie jest źle a nawet bardzo dobrze.. choć zapewne nie tak dobrze jak stare SoundCity… Przy okazji pozdrawiamy Błażeja D., jednego ze szczęśliwych posiadaczy wczesnego SoundCity…
Hiwatt Custom 20 SA210 to całkowicie ręczna robota point-to-point, czyli montaż na wspornikach i końcówkach podstawek lamp. Układ elektroniczny tego modelu jest do bólu prosty, ale jak się okazało, nie serwisuje się tego wzmacniacza wygodnie, bo połączenie kablowe wewnątrz wzmacniacza są położone w taki sposób, że trudno dociec co z czym jest połączone. Przy okazji ciekawostka.. Te równiutko położone przedowy, pozaginane pod kątem prostym itp. itd. to właśnie pomysł Dave Reeves.. Polemizował bym, czy najlepszy sposób okablowania w tego typu wzmacniaczach , ale bez wątpienia najbardziej estetyczny.. . Ale zdarzyło mi się kilka razy naprawiać pięknie wykonane wzmacniaczy a'la Dave Reeves, który grały mocno niespecjalnie (delikatnie mówiąc).
Do budowy tego modelu użyto wysokiej klasy elementów, ale prawie 30 lat życia tego wzmacniacza zrobiło swoje i należał mu się jakiś konkretny przegląd. Piecyk dostał nowe kondensatory, kilka rezystorów i dział jak nowy.
Hiwatt Custom 20 SA210 to konstrukcja jednokanałowa z relatywnie niskim Gain i w normalnym użytkowaniu o mocnych przesterach nie ma mowy. Dopiero kiedy rozkręcimy wzmacniacz na max to możemy sobie trochę poszaleć ze świetnym Cruch, ale nic poza tym. Regulacje na przednim panelu w podstawowe, czyli Gain, Bass, Middle, Treble i Master Volume. Można powiedzieć, że "bieda", ale z drugiej strony, lampowym ortodoksom w zasadzie to wystarczy.
Panelu tylnego w sumie to nie ma. Dwa gniazda, jedno głośnikowe, drugie do zasilania no i tyle...
W końcówce mocy pracują dwie lampy EL84, a producent określa moc tego modelu na 20 watt. Prawdę mówiąc ściemnia, bo lampy mocy pracują w klasie "A" z automatycznym BIAS i w takim układzie nie da się wycisnąć 20W z dwóch lamp EL84. Prędzej 15-16W i tyle właśnie Hiwatt SA210 ma mocy.
Ale jak się okazuje nie jest to żadną przeszkodą w całkiem głośnym graniu. Wzmacniacz jest wyposażony (bo to przecież combo) wysokosprawne głośniki 10-calowe z potężnymi (i ciężkimi) magnesami. I daje to rady bez dwóch zdań... Prawdę mówią, jestem zdania, że to właśnie sprawne głośniki (w paczce głośnikowej) są "cenniejsze" niż wykręcanie dużych mocy kosztem szybkiego zużycia lamp mocy.
W preampie zaledwie dwie lampy, co skutkuje niskim Gain, o czym wcześniej pisałem. Układ preampu jest podobny do układu kultowego Marshall JSM800 2203, ale brzmienie całego wzmacniacz jest już dość rożne od słynnego Marszałka...
Jak to gra..? Jest takie pojęcie jak "szlachetne brzmienie". W sumie za diabła nie wiem jak te określenie zdefiniować, ale "lampowe nietoperze" doskonale wiedzą o co chodzi.. Jest w brzmieniu jakaś przestrzeń, jakaś głębia, dokładność, precyzyjność, otwartość.. To jest właśnie to... Trudno tego szukać w obecnych sklepowych wzmacniaczach, bo takiego sprzętu na półce nikt nie trzyma, bo kasa by się nie zgadzała.. Jak najbardziej są obecnie produkowane świetne wzmacniacz z owym "szlachetnym brzmieniem", ale kosztują górę pieniędzy w jestem wręcz pewien, że żadnym polskim sklepie ich nie ogracie...
Gdybym miał porównać Hiwatt Custom 20 SA210 z jakimś innym wzmacniaczem to od razu przychodzi mi na myśl Fender Vibrolux. To też combo 2x10, pozornie ciekawsze bo ma dwa kanały i jest to jedna z najlepszych konstrukcji Fendera, to jednak Hiwatt SA210 jest o "jedną długość" dalej. Jest bardziej klarowny i dynamiczny, choć ma o kilka watt mniej niż Vibrolux.
Na koniec zaj zawsze fundamentalne pytanie.. czy warto?.. Jeśli chcesz mieć absolutnie świetny Clean z lekkim Crunch przy rozkręconym wzmacniaczy, to zdecydowanie warto. To klasa światowa, naprawdę wysoka półka.. A jeśli grasz metal.. no cóż, to nie moja wina... :)