25/05/2025
Gdzieś
Gdzieś w komputerów odmętach,
czają się myśli inaczej,
wbijają się na wierzch rymem,
i brzmią mniej pokracznie.
Miedzy wielkościami napięć,
i opóźnieniami pamięci,
coś mi się w głowie układa
pomimo mej własnej niechęci.
Zalewają mój umysł rymy,
ze strzępków codziennych zdarzeń,
czasem nie tylko realnych,
czasami z kawałków mych marzeń.
Wypieram je, bo nie mam czasu,
ciągle za ideałem wciąż gonię,
lecz one nie odpuszczają,
wołając po stokroć do mnie.
Choć umysł raczej mam ścisły,
każdy to przyznać może,
to mimo wszystko iskierki
artyzmu drgają w mej głowie.
Czy to układy węży,
czy kolor złączek do nich,
coś mi je spaja wewnętrznie;
symetria tworem jest błogim.
I choćbym mocno odganiał,
me wszelkie wewnętrzne tknienia,
to przyznać muszę przed Wami,
że artyzm nie daje wytchnienia.
Tu rym się ułoży dokładny,
tam rurkę dociąć się uda,
ułożyć zdanie do książki,
w umyśle mym nie ma: nuda.
Tak wiele życia już za mną,
tak szybko mi ono ucieka,
tak wiele chciałbym stworzyć,
lecz czas nie guma, a rzeka.
Czasem się jednak poddam,
bo już się bronić nie mogę,
i wtedy właśnie powstaje ot,
co budzi litość i trwogę.
Nadzieję mam jednak jedną,
że mnie nie wyśmiejecie,
bo w każdym z nas drzemie piękno,
co chcemy pokazać w Świecie.
Mam jedną prostą sugestię,
dla wszystkich co ich męczy talent:
Dajże mu upust odważnie,
niech będzie jedną z Twych zalet!
Piotr Orkisz 2021