02/05/2024
Wczoraj przeszliśmy ulicami miasta w ramach Czy istnieje życie po pracy? – demonstracja 1 maja w Krakowie. Serdecznie dziękujemy wszystkim współorganizatorkom w tym Antyfaszystowski Kraków, Spółdzielnia Praktyk Wywrotowych, Krakowskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej, Komisja Horeca OZZIP - Kraków, Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza na Uniwersytecie Jagiellońskim Krakowski Chór Rewolucyjny, Spółdzielnia Szmira, Samba-Ka jak i uczestnikom i uczestniczkom dema oraz wszystkim, z którymi spędzieliśmy potem miło wieczór w Ogniwie.
Poniżej udostępniamy treść przemówienia reprezentującej Spółdzielnię Barbara Grobler:
Pierwszy maja to dzień jedności i walki o sprawiedliwość oraz godność w pracy. Teraz, gdy stoimy tu zjednoczeni a nasze głosy są połączone w solidarności, chcę zwrócić uwagę na kwestię, która od dawna była zaniedbywana – los pracowników sektora kulturalnego.
Mówi się, że sztuka i kultura są życiodajną siłą społeczeństwa, a jednak ci, którzy je ożywiają, są pomijani i niedoceniani. Jest nie do zaakceptowania, że w sektorze kultury płace są tak niskie, a warunki pracy tak niepewne.
To przez kulturę wyrażamy naszą tożsamość i łączymy się z innymi. Sektor kulturalny jest fundamentalny dla naszego społeczeństwa. Równocześnie jest dramatycznie niedoceniany i traktowany jako lekkie hobby. Mówi się nam, że nasza praca to luksus, a nie potrzeba. W grantach i projektach stale nie ma na nasze honoraria, przejazdy, noclegi. Bo przecież cieszymy się z samej możliwości wykonania naszej pracy. Świetnie się bawimy a do tego wyrabiamy sobie nazwiska!
Nie możemy ignorować surowej rzeczywistości: niskie zarobki i złe warunki pracy od lat dotykają sektor kulturalny. Instytucje kultury w całej Polsce konsekwentnie buduje się na niskopłatnej pracy i wyzysku kobiet. Pomimo że wkładamy w naszą pracę serce
i duszę, wiele z nas ma trudności ze związaniem końca z końcem.
To nie do przyjęcia, że w społeczeństwie, które twierdzi, że ceni kreatywność i wyrażanie siebie, pracownicy kultury należą do najgorzej wynagradzanych. Dane mówią same za siebie – nasze zarobki są systematycznie niższe niż w innych branżach.
Jak można oczekiwać, że będziemy wzbogacać innych, kiedy same
klepiemy biedę?
Ale nie chodzi tylko o liczby. Chodzi o to, jak bardzo nas to dotyka – ciągłe pędzenie, niepewność zatrudnienia, brak stabilności. Wkładamy całe siebie w naszą pracę, często pracując długie godziny, a mamy z tego tak niewiele! Czujemy ciągły przymus
udawadniania naszej przydatności, uzasadniania naszego istnienia, dlatego robimy wciąż więcej i więcej. To cykl wyczerpania i frustracji, który musi się skończyć.
Dziś podnosimy nasze głosy, aby domagać się zmiany. Domagamy się uczciwych zarobków, które odzwierciedlają wartość naszej pracy. Domagamy się lepszych warunków pracy, które priorytetowo traktują nasz dobrostan. Domagamy się uznania i szacunku dla istotnej roli, jaką odgrywamy w kształtowaniu naszego społeczeństwa.
Nie będziemy milczeć dłużej. Nie będziemy akceptować okruszków, gdy inni uczestniczą w uczcie. Zasługujemy na więcej i będziemy o to walczyć.
Nie możemy czekać, aż rzeczy same się zmienią. Musimy się zjednoczyć i walczyć o nasze prawa. Razem jesteśmy siłą, z którą trzeba się liczyć. Stańmy ramię w ramię i domagajmy się szacunku i godnego traktowania, które nam się należy!
fot. ab