08/06/2026
Jak dzisiaj działam? Moje 3 żelazne zasady na ten rok
Skoro jest trudniej, to jak zarabiam? Zmieniłem strategię. Przestałem liczyć na to, że rynek podciągnie moje zyski. Zysk generuję w momencie zakupu i na optymalizacji procesów.
1. Poluję na motywację, a nie na cenę ofertową
Nie patrzę na to, co jest napisane w ogłoszeniu, bo papier (i internet) przyjmie wszystko. Szukam słów-kluczy: pilne, wyjazd, spadek, do generalnego remontu, zadłużone. Dzwonię, jadę, rozmawiam. Jeśli widzę, że ktoś ma nóż na gardle i musi sprzedać, rzucam twardą ofertę gotówkową – często 20-30% poniżej ceny z portalu. Dziewięciu się obrazi i rzuci słuchawką. Dziesiąty oddzwoni po tygodniu, bo zależy mu na czasie, a nikt inny nie przyszedł z gotówką.
2. Tnę koszty remontu, ale z głową
Ekipy budowlane w 2026 roku wreszcie trochę zeszły na ziemię, ale materiały wciąż kosztują swoje. Co robię? Standaryzuję wszystko. Mam jeden sprawdzony model łazienki, jeden typ paneli, jednego stolarza, który robi mi kuchnie pod wymiar z zamkniętymi oczami. Nie wymyślam koła na nowo przy każdym mieszkaniu. Wchodzimy, robimy swoje, wychodzimy. Czas to pieniądz.
3. Zabezpieczam tyły (liczę ROI na chłodno)
Zanim wpłacę zadatek, mam przygotowane dwa scenariusze. Optymistyczny (sprzedaję z zakładaną marżą) i pesymistyczny (rynek staje, nikt nie dzwoni, muszę to wynająć). Jeśli w pesymistycznym wariancie najem pokrywa mi koszty kapitału i generuje chociaż minimalny plus – wchodzę w to. Jeśli nie – odpuszczam. Nie gram w kasynie.
Kto pierwszy, ten lepszy. Jak technologia ratuje mi tyłek
Prawda jest taka: jeśli szukasz okazji, odświeżając OLX czy Otodom przy porannej kawie, to jesteś dawcą kapitału, a nie inwestorem. Prawdziwe perełki – te mieszkania od zdesperowanych spadkobierców czy ludzi uciekających przed komornikiem – znikają w 5 do 15 minut.
Kiedyś zatrudniałem studentów do klikania F5. Dziś to bez sensu. Odpalam Moniter.pl i robię swoje.
Czytaj więcej na moniter.pl/blog