ŁDŁ Elektronika

ŁDŁ Elektronika Naprawa urządzeń elektronicznych. Im bardziej skomplikowane tym lepiej. Audio Vintage i Współczesne oraz Aparatura Laboratoryjna. Projektowanie custom.

"Penseur Téméraire"

Klangfilm KL-Rz062b Małe wspomnienia z mojego stołu sprzed prawie 20 lat (2007 rok) Piękny okaz prawdziwie Profesjonalne...
16/01/2026

Klangfilm KL-Rz062b Małe wspomnienia z mojego stołu sprzed prawie 20 lat (2007 rok) Piękny okaz prawdziwie Profesjonalnej* elektroniki dźwiękowej z lat 50'
Poszukiwany i ceniony za brzmienie korektor. W tej wersji, prócz regulacji charakterystyki wysokiej i niskiej częstotliwości także z regulowanym filtrem „presence”. Pozwalającym na podniesienie wzmocnienia dla środka pasma w okolicach 1,4/2/2,8/4 kHz. Zbudowany z zastosowaniem indukcyjności, dławika z odczepami.
Wykonałem do niego obudowę by połączyć wszystko mechanicznie z gniazdami i zasilaczem KL-Q565b
Niestety zachowały się tylko takie zdjęcia, pewnie więcej nie zrobiłem.
Charakterystyczny zapach (zupełnie nieekologicznych składników chemicznych stosowanych w produkcji) Najwyższej jakości transformatory liniowe, montaż porównywalny tylko ze sprzętami wojskowymi. Śliczności.
Brzmienie to składowa wielu elementów, tutaj est Vintage w najlepszym wydaniu.

Miałem i mam wiele szczęścia zajmować się takimi urządzeniami.
To niestety zwiększa poczucie przytłaczającej wszechobecnej tandety - myśli i czynu.

*Jeden z moich wykładowców na Politechnice mawiał, że jedyna elektronika profesjonalna to taka która strzela do drugiej elektroniki profesjonalnej. Klangfilm jest wykonany prawdziwie z jakością wojskową (kiedyś taka była). Jest Profesjonalny

Avantgarde Acoustic Sub225 – wzmacniacze zintegrowane z częścią subwoofera, pracującego z systemem Omega Duo.Trafiły do ...
12/01/2026

Avantgarde Acoustic Sub225 – wzmacniacze zintegrowane z częścią subwoofera, pracującego z systemem Omega Duo.
Trafiły do mojego skromnego laboratorium dwa moduły z problemem – przydźwięku sieciowego.
Ich ciekawą cechą jest ujemna impedancja wyjściowa będąca efektem zastosowania względnie skomplikowanej pętli sprzężenia zwrotnego - z częścią napięciową i prądową w obwodzie obciążenia. Z tego powodu są to wzmacniacze skrojone na miarę do pracy z konkretnym typem głośnika. Taka topologia może się bez problemu wzbudzić gdy źle zaimplementowana. Ma jednak pewne zalety, trudno się rozpisywać, stosuje ją aktualnie także Yamaha w modelach YST.
Słyszalny przydźwięk składał się z upierdliwego brzęczenia wysokiej częstotliwości zależnego od prądu. Podczas pomiarów było widać rosnące z mocą wyjściową paczki zakłóceń zsynchronizowane z siecią. Typowy efekt pracy prostowników, szpilek dużego prądu o dość stromych czasach narastania ładującego kondensatory główne filtru.
To nie są proste do usunięcia problemy - jeśli nie są efektem suchych kondensatorów to zwykle wynikają z błędów konstrukcyjnych. Tak było w tym przypadku:
Ciekawostką i bólem głowy jest połączenie końcówki mocy i jej zasilacza. Na załączonym obrazku pokazuję zastosowane rozwiązanie. Widać, że tradycyjne wyjście wzmacniacza jest połączone z masą a jego rolę przyjmuje punkt pomiędzy kondensatorami filtru zasilacza. Całość uzwojenia wtórnego zasilającego końcówkę ma na sobie sygnał akustyczny – tak jak i tradycyjne szyny zasilania drenów tranzystorów mocy – które stają się w tym wypadku faktycznym wyjściem.
Próba oceny jak płyną prądy zakłóceń w takiej dość nieoczywistej aplikacji nie jest prosta, choćby z powodu pojemności pomiędzy uzwojeniami. Próba analizy topologii druku w rejonie zasilacza wykazała, że rozwiązanie zupełnie fantazyjne. Kondensatory podzielone grupami na obie odległe strony druku, ogromne długości ścieżek pomiędzy nimi i prostownikiem, sygnały sprzężenia pobierane z dziwnych miejsc. To nie może - bez wpływu sfery magicznej działać dobrze, no i nie działało.

Trzeba fedrować u podstaw wad. Przemyślałem co może być najlepsze, dać rezultaty i być wykonalne. Całość porządnie przerobić trudno. Wynikowo kondensatory i prostownik przeniosłem na osobną płytkę, którą zamontowałem nad transformatorem, zasilanie już po wyprostowaniu doprowadziłem do płytki w najsensowniejszych miejscach. Przeniosłem punkty sprzężenia zwrotnego. To spowodowało praktycznie zanik zakłóceń w końcówce mocy. W dalszych badaniach okazało się, że że nadal mamy pewną porcję przydźwięku pochodzących głównie od małego transformatora sygnałowego separującego galwanicznie wejście. Rada – zmienić mocowanie tak by było możliwie ortogonalnie swoimi uzwojeniami do sieciowych. Położyłem go na boku z małą płytką ustalającą kołki by usztywnić całość. Po takich przeróbkach jedna końcówka praktycznie tylko już lekko szumiała bez wybijających się śladów sieci.
Druga niestety ma odrobinę inny transformator – pomiary pola rozproszonego wykazały, że pierwsza ma nie tylko zalany żywicą ale jest także ekranowany magnetycznie. Z tego powodu przydźwięk choć znacznie mniejszy jednak nadal był w niej obecny. Wiele eksperymentów z masą doprowadziło mnie do rozwiązania – brut-force, prócz tego, że zmodyfikowałem lekko prowadzenie masy to siłowo dodałem połączenie kompensujące pomiędzy punktem uziemiania części prądowej sprzężenia a zasilaczem. Odpowiednie ułożenie drutu zniwelowało zakłócenia do wartości bez znaczenia, niesłyszalnych.
Jestem zadowolony z efektu. Przydźwięki to bardzo częsta przypadłość z którą walczę i to jest fajne bo ciekawe.

W ostatnim czasie miałem wiele szczęścia bo odwiedził mnie Paweł Nowak z NowakAudio.  Poświęcił swój czas i mieliśmy oka...
23/12/2025

W ostatnim czasie miałem wiele szczęścia bo odwiedził mnie
Paweł Nowak z NowakAudio. Poświęcił swój czas i mieliśmy okazję porozmawiać o tym co robię. To było bardzo miłe i jestem bardzo wdzięczny. Ze spotkania powstał materiał wideo który Kolega zamieścił na swoim kanale Youtube. Zapraszam w jego imieniu do subskrybowania. Może będzie okazja jeszcze kiedyś się spotkać :-)

Szukasz miejsca, gdzie Twój cenny sprzęt audio trafi w ręce prawdziwego eksperta, a nie amatora? W dzisiejszym odcinku odwiedzamy Łukasza Długosza w jego kró...

Conrad Johnson Evolution 2000. Jakiś czas temu w moim skromnym laboratorium gościł taki nieskromny gabarytem gość i to m...
07/12/2025

Conrad Johnson Evolution 2000. Jakiś czas temu w moim skromnym laboratorium gościł taki nieskromny gabarytem gość i to miał być mój pierwszy wpis na FB ale jednak z pisaniem zeszło...

Jest to wzmacniacz pracujący bez ogólnej pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego (reklamowany jako zero-feedback). To znaczy, że sygnał wyjściowy nie jest porównywany z wejściowym w celu usunięcia zniekształceń. Taka filozofia konstrukcji. Większe zniekształcenia i rezystancja wyjściowa ale m.in. unikamy czegoś co zwą cyrkulacją zniekształceń. O niej i jej wpływie i innych aspektach konstrukcji wzmacniaczy, szeroko dyskutowano w prasie w latach 60-90+. Wszystko jest względnie przewidywalne. Skomplikowane obciążenia nie zdestabilizują pętli (jak to czasem bywa...) Planuję dłuższy wpis o teorii sprzężenia dla niecałkowicie albo wcale nie inżynierów – warto?

Wzmacniacz składa się z dwóch stopni – napięciowego - w nim poziom sygnału wejściowego jest zwiększany do takiego jaki ma być na wyjściu. Oraz prądowego – nie wzmacnia już napięcia ale pozwala czerpać obciążeniu prąd jaki potrzebuje, a zwykle potrzebuje sporo.

Stopień napięciowy tworzą cztery triody połączone równolegle. Każda ze swoim opornikiem katodowym (wprowadzającym lokalne ujemne sprzężenie) w celu balansowania prądu, nie muszą więc być idealnie jednakowe. Zwielokrotnienie ilości lamp ma zmniejszyć rezystancję wyjściową w celu ułatwienia sterowania końcówki mocy, zmniejszenia zniekształceń. Następuje też uśrednienie charakterystyk. Typ lampy to 5751 – podobna do ECC83, 12AX7 ale z mniejszym wzmocnieniem 70 do 100 w ECC83. Wynika to z odrobinę mniejszej transkonduktancji i rezystancji wewnętrznej.
Stopień prądowy w układzie kaskadowego (jeden za drugim) połączenia wtórników opartych o tranzystory mosfet. W pierwszym po jednej sztuce 2SK216 i 2SJ79 napędza bramki po pięć 2SK135 i 2SJ50. Widać, że pojemności tranzystorów wyjściowych wymusiły zastosowanie dodatkowego stopnia. Inaczej byłby kłopot z pasmem przenoszenia i wzrostem zniekształceń w jego górnej części.
Tranzystory końcowe jednej polaryzacji pracują równolegle bez rezystorów równoważących prąd (w źródłach). Taki układ wymaga względnie dokładne dobranie podobnych w grupę (prąd od napięcia Ugs i transkonduktancja). Konstrukcja tranzystorów też musi być odpowiednia, zapewniająca możliwość połączenia równoległego tj. termicznego równoważenia prądów w stanie aktywnym (ujemne współczynniki). Zebranie pięciu tranzystorów jednej polaryzacji oraz kolejne pięć przeciwnej o podobnych parametrach z pewnością nie było proste nawet w czasach gdy leżały w sklepie „za rogiem”. Dziś jest bardzo-bardzo trudne bo dostępność takich tranzystorów jest znikoma a cena wysoka. Na nowe, podobne, można liczyć tylko od Exicona i już nie w obudowie TO3. Nie będąc producentem kupującym tysiące sztuk - takie dobierania w grupy i pary wydaje się dziś praktycznie niemożliwe. Mosfety potrafią mieć duże rozrzuty parametrów... Wysoki prąd spoczynkowy bliski klasie A reguluje się stosując sondę prądową albo amperomierzem wpiętym w obwód zasilania. Trzeba kontrolować temperaturę radiatorów. Praktycznie wszystkie kondensatorowy są foliowe, polipropylen z tego co pamiętam. Jedyne elektrolity zahaczające o tor audio to beczki w filtrze zasilania końcówki mocy. Przewody VDH. Laminat to szkło-epoksyd, może bez fajerwerków, ale przyzwoity.

Spalił bezpieczniki – tak przez telefon określono usterkę. Z tym, że w przypadku CJ to mogą być bezpieczniki w rozdzielni głównej czy na słupie energetycznym, zero zdziwienia. Problem jest niestety taki, że (tranzystory końcowe których jest tam „kilka” nie są produkowane i niedostępne w handlu korporacyjnym, w fantazyjnie uspołecznionym to może i by się znalazły ale...) tranzystory to główny powód palenia bezpieczników zwykle.
Konstrukcja tego wzmacniacza jednak, o czym żartobliwie jeszcze wspomnę jest minimalistyczna i nie zawiera zabezpieczeń końcówki innych niż bezpieczniki w jej zasilaniu, które to właśnie się uszkodziły. Ilość tranzystorów mocy jest przewymiarowana tak, że to bezpiecznik ma się „spalić” przy przypadkowym zwarciu wyjścia. Pewności jednak co się stało nie było. Pobieżne sprawdzenie wykazało, że nie ma zwarć w tranzystorach i wszystko wygląda normalnie, próba etapowego włączenia się powiodła, sygnał podano, gra nieźle. Puf – nie gra... Świadomy powagi problemu sprawdzam tranzystory – niby całe. Ki czort? Wziąłem się do roboty i niczym archeolog wokoło zamku wykopuję i przeglądam artefakty. Tranzystor po tranzystorze na charakterografie przy pełnym napięciu i też prądzie. Ładne, równe, nic (czasem tranzystory dostają przebicia przy wyższym napięciu albo po podgrzaniu). Typowe problemy na płytkach drukowanych z lutunkami, i chyba jeden większy – wada wytrawienia ścieżki (cieniutka). Poprawione, może to mogło stanowić wady ale nie przypuszczam. Ostatecznie znalazł się powód – główne kondensatory filtrujące są dokręcone śrubami do miedzianych szyn – niestety za długa śruba opierała się na dnie gwintowanego otworu a połączenia były luźne! Zobaczyłem to po śladach iskrzenia, nie inaczej, skróciłem śruby. Wyczyściłem też wszystkie oczka, kołki itd. Skręciłem – działa bez problemów!
Użytkując ten wzmacniacz trzeba mieć świadomość jego delikatnej natury, całkiem wbrew wyglądowi. Brak zabezpieczeń głośników (niepotrzebne...?), oparcie tylko na bezpiecznikach to dość odważne posunięcia i taki też musi być użytkownik. Wzmacniacz nie powinien sprawiać kłopotów jednak należy dbać o brak przypadkowych zwarć wyjścia, co jakiś czas kontrolować temperaturę radiatorów, klasa bliska A z dużym prądem i okolice 60-70 stopni. W czasie użytkowania może też wystąpić usterka zasilania końcówki i nie jest to dziwne. Jest ono włączane po czasie rozgrzewania lamp preampu przekaźnikiem wprost ze sterowania windy osobowej (gigant ze stykami na wierzchu). Ogromny prąd udarowy włączania transformatora rodem ze stacji energetycznej (brak soft startu – a co?, potrzebny?) czasem w efekcie skleja styki. Trzeba na to uważać, obserwować czy nie zaistniała taka wada i je mechanicznie rozłączyć, co jakiś czas można oczyścić ( Ostrożnie! napięcie sieci!). Jeśli się tego nie zrobi (nie zauważy) to podczas rozgrzewania lamp na wyjściu może się pojawić składowa stała przez czas ładowania kondensatorów sprzęgających, niebezpieczniutko.

Na koniec...
Jeśli coś jest zbędne z punktu widzenia wzmacniania dźwięku – to tego w EV2000 nie ma. Czyżbym zrozumiał filozofię, która kryje się za słowem Evolution w nazwie? Po prostu zostawiono jakiś wzmacniacz na milion lat i odnaleziono potem ten. Co niepotrzebne do wzmacniaczowania zanikło.
Sygnał wchodzi, wzmacnia się napięciowo a potem dostaje muskuły prądowe w końcówce mocy i wychodzi. W założeniu nie patrzy w lustro tylko jak prawdziwy macho dorasta i prze przed siebie łamiąc po kolei damskie serca. Moje też, bo co szkodzi patrzeć na piękne? Pierwszy raz coś mi grało tak, aż brzęczały szyby a ja miałem ochotę na więcej... Czy na dłuższą metę związek byłby szczęśliwy – nie wiem, żona kazała ściszyć. To taki typ co wnosi swoje zdanie do tematu i możemy się sobą zmęczyć, jednak - ciekawy był, oj ciekawy. Zarumieniłem się na wspomnienie tej przygody. Od tamtego czasu mam plan zrobić podobny dla siebie.
Khem Khem

Wzmacniacz Primare I30. Wzmacniacz zintegrowany, selektor źródeł, regulacja głośności w środku. Konstrukcja symetryczna ...
04/12/2025

Wzmacniacz Primare I30. Wzmacniacz zintegrowany, selektor źródeł, regulacja głośności w środku. Konstrukcja symetryczna włącznie z końcówkami mocy. Jak znalazł do całkowicie zbalansowanego systemu z symetrycznymi przetwornikami DAC albo gramofonem z wkładką MC i odpowiednim okablowaniem oraz właściwym takiej fantazji pre.
Część przedwzmacniacza zbudowana w oparciu o OPA2134 (wtórniki układy różnicowe-symetryzujące) oraz LM1972M- regulator wzmocnienia. Kluczowanie niskiego sygnału na przekaźnikach.
Końcówki mocy, po dwie w kanale pracujące mostkowo, ciekawe rozwiązane, skrzyżowanie wzmacniacza różnicowego z układem niesymetrycznym, wejście różnicowe ale także dwie pętle sprzężenia zwrotnego podawanego na niską impedancję w źródła tranzystorów wejściowych. Dobry układ do gimnastyki rozumu po typowych nudnych rozwiązaniach. Wpisuję go na listę „ciekawe – do przemyślenia i dłuższej opowieści”.

Urządzenie sprawne ale z wadami – po wcześniejszym serwisie, wymianie płyty głównej po katastrofie nie gra już tak jak nowe kiedyś, selektor źródeł zachowuje się czasem przypadkowo. To słowa właściciela.
Na brzmienie w takim całkiem przyzwoitym przecież wzmacniaczu bywa, że nie za wiele da się poradzić, przynajmniej bez grubszych zmian. Zacząłem więc od tego czego nie lubię – czyszczenia przełączników. Nie były zużyte, watka, czyścik, spirytus, smar – działają teraz dobrze.
Trochę bez przekonania ale jednak zacząłem szukać ewentualnych problemów z dźwiękiem. Pierwsze pomiary wykazały za niski o 1/3 prąd spoczynkowy końcówek mocy, ustawiłem prawidłowy. To spowodowało spadek mierzalnych zniekształceń, zmienia się wtedy kształt artefaktów pochodzących ze zniekształceń skrośnych. Głównym źródłem zniekształceń w tej konstrukcji jest końcówka mocy, dominuje trzecia harmoniczna. W tym miejscu wzmacniacz skręciłem i zaplanowałem odbiór.
Jednocześnie w rozmowie wyraziłem swoją dezaprobatę dotyczącą zastosowania kondensatorów ceramicznych w układzie ale innych niż jedyne możliwe wykonane z materiału zwanego C0G. O zerowym współczynniku zmian pojemności od temperatury ale co istotne – praktycznie idealnych pozostałych parametrach, jeśli pochodzą z dobrego domu. Stosuje się je w najbardziej wymagających aplikacjach pomiarowych. Zaoferowałem możliwość przyszłościowego eksperymentu i wymiany - tego co uważam, że trzeba na np. foliowe zwijane – polipropylenowe. Właściciel sprzętu bez wahania wyraził chęć poprawek z marszu - teraz-zaraz, ja może bym wolał by posłuchał wzmacniacza z innym prądem no ale... – jest w sumie sens takiej grubszej roboty na raz. Szczególnie, że moja niechęć do pewnych elementów i rozwiązań, które są w środku jest znaczna. Lubię Japońskie najlepsze konstrukcje gdzie ceramika to było wielkie nie-nie a jeśli już elektrolit to tylko zbocznikowany foliowym.
Zdemontowałem wszystko od nowa, i w sumie zrobiłem więcej jak planowałem. Wymieniłem wszystkie elektrolity montowane powierzchniowo na przewlekane po upierdliwej robocie z strzyżeniem i podginaniem nóżek, jeśli tylko mogę tak robię. Dodałem kilka kondensatorów równolegle z drobnymi elektrolitami w końcówkach. Zmieniłem wszystkie istotne ceramiczne 100 nF na foliowe i jeszcze parę innych. Na końcu jeszcze nowe przekaźniki bo stare były nierozbieralne zaś rezystancja styków pływała przy pukaniu. Takie tam niuanse...
Ostatecznie w efekcie = niemałe pozytywne zdziwienie. Bazowo zniekształcenia zmniejszyły się znacznie, dwukrotnie! (od tych już po regulacji prądu). Myślę robotę robi niższe ESR foliowych, lepsza liniowość i tak po kolei ziarnko do ziarnka reszta, nowe elektrolity. W sumie nie spodziewałem się aż tak widocznych pozytywnych zmian. Zdecydowanie częściej bywa, że są bardziej subtelne. Czasem pomiarowo jako THD sinusem niemierzalne. Zaś z brzmieniem - dobra praktyka przynosi zadowolenie.
Brzmi bardzo fajnie. Ostateczny wyrok wyda właściciel.

Tym razem temat zasilania sprzętów na 100 czy 120 V przez autotransformatory i transformatory. Będzie o tym jak nie zrob...
21/11/2025

Tym razem temat zasilania sprzętów na 100 czy 120 V przez autotransformatory i transformatory.

Będzie o tym jak nie zrobić sobie krzywdy posiadając sprzęt z Japonii albo USA.

Poruszałem ten temat na forum winyl.net, nagrałem film.
Niestety dlatego, że muszę walczyć z problemami, których mogło by nie być...

(Nie będę przypominał, że jeśli urządzenie jest z Japonii zasilane 100 V to popularne transformatory na 120 czy 110 V są niewłaściwe i ryzykujemy uszkodzeniem.)

Japońskie urządzenia vintage projektowane tylko do sieci 100 V (rms) w której w szczycie sinusa napięcia sięga 150 V (p*k) miewają marną izolację strony pierwotnej. Z punktu widzenia naszych współczesnych norm bezpieczeństwa takie wykonanie nie mieści się w głowie. Kable sieciowe w wiązce razem z stroną wtórną, często obok sygnałowych, brak dylatacji itd. to nie są wyjątki to częsta sprawa w sprzętach vintage tylko na 100 V. Do tego przecież bywa, że nie ma uziemienia we wtyku sieciowym i obudowy wiszą w tzw. powietrzu.
Jak autotrafo czy trafo podłączy się byle jak do sieci to na jego wyjściu może pojawić się względem ziemi 230 V. Przy dobrej pogodzie 250 V, czyli w szczycie sinusa 350 V! to ponad 2x tyle na co projektowano izolację. Proszenie się o kłopoty.
Druga sprawa, zasilamy wtedy z napięć względem ziemi 130 i 230 V a nie 0 i 100 V więc przez pojemności ze strony pierwotnej do obudowy płynie prąd zdecydowanie większy, w pierwszym przypadku przyjmijmy dla średniego napięcia pomiędzy 50 V w drugim 180 V czyli prąd upływu będzie prawie 4x większy, to nie jest bez znaczenia. Na takiej zupełnie nieuziemionej obudowie napięcie będzie też i 4x większe. Włączanie wtyków sygnałowych bywa, że uszkadza wtedy obwody wejściowe albo wyjściowe.
A przecież można temu zaradzić woltomierzem za 20 zł i odrobiną zainteresowania.

Na filmie omawiam ten problem i pokazuje przykładowy przebieg wiązek zasilania w Luxmanie 560.

Niewłaściwe podłączenie autotransformatora do sieci może skutkować problemami ze sprzętem a nawet ryzyko porażenia.

Victor Laboratory TT-101  następny ciekawy okaz w moim skromnym Laboratory...ium. Napęd który pozwala dostroić orkiestrę...
19/11/2025

Victor Laboratory TT-101 następny ciekawy okaz w moim skromnym Laboratory...ium. Napęd który pozwala dostroić orkiestrę symfoniczną do domowego pianina!...??
Pionierskie czasy jeśli chodzi o napęd bezpośredni (direct drive) ze stabilizacją kwarcową, bardzo solidne wykonany, jednak wyjątkowym czyni go coś innego. Nietypowa i nowatorska wtedy* możliwość regulacji prędkości obrotowej (pitch) ale taka, która pozwala precyzyjnie i nadal z kwarcową dokładnością ustalić pitch w odniesieniu do tonu podstawowego 440 Hz w zakresie +/- 6 Hz i to odpowiednio właściwie dla prędkości 33 oraz 45 obrotów. Wszyscy którzy wietrzą spisek w wyborze 440 Hz albo ci z rozstrojonym pianinem mogą słuchać Filharmoników już nie przywiązanych do strojenia ich oboju!
*Zwykłe napędy DD oferują stabilizację kwarcową dla dwóch prędkości – płynna regulacja pitch jest już niestabilizowana i może pływać a jej wartość jest „jakaś” i odniesiona w procentach do prędkości.

Silnik trafił do mnie niesprawny z oznakami życia, zliczał coś na wyświetlaczu jak poruszyło się talerz, tętno słabe - siostro skalpel. Zacząłem od sprawdzenia głównych cyfrowych niedostępnych układów odpowiedzialnych za ten magiczny pitch – działały. Mogłem pracować dalej. Co by nie było - resztę się da zrobić bez gimnastyki z projektowaniem plomby zamiast nich. To wykonalne ale...
Obwody drukowane wymagały typowych działań – wymiana kondensatorów i niestety pracochłonne poprawienie połączeń wszystkich nitowanych przelotek pomiędzy stronami płytki silnika. Jakość pracy zależy od stabilności regulacji więc zmieniłem wszystkie węglowe kiepsko wyglądające potencjometry na dobrej jakości cermetowe. Elektroniki jest sporo i roboty też. Po wszystkim okazało się, że choć silnik zaczął pracować to obroty nie są stabilne, są kłopoty z synchronizacją, nie działał też dodatkowy czujnik halla od wykrywania obrotów wstecz. Wymiana kilku tranzystorów załatwiła częściowo sprawę ale nie byłem w stanie nadal uzyskać poprawnej pracy, balans prądów silnika wykazywał, że jedna z cewek nie ma przejścia. Przystąpiłem do rozbiórki silnika. Okazało się, że konstrukcja w szczególnym przypadku umożliwia przetarcie drutu cewki. Pod mikroskopem udało się drut wyłuskać i połączyć. Wprowadziłem w tym miejscu poprawkę i za pomocą lakieru transformatorowego przykleiłem przekładkę chroniącą przed przyszłym uszkodzeniem przez tarcie o magnes. Tutaj wspomnę, że konstrukcja silnika to kręcąca się kanapka z magnesów zrobiona tak, że pole magnetyczne nie płynie się nigdzie w dodatkowych nieruchomych ferromagnetycznych elementach tylko jest zamknięte niejako pomiędzy magnesami. Nie występują problemy z prądami wirowymi i ewentualnym hamowaniem talerza. Widać to po długości wybiegu jeśli zakręci się go bez prądu. Po naprawie cewki, wymieniłem kulkę oporową, przewróciłem podkładkę nylonową by pracowała stroną niezużytą, wyczyściłem i wyładniłem korek w którym mieści się łożysko oporowe. Można było już wyregulować silnik zgodnie z instrukcją, ogrom potencjometrów. Udało się uzyskać parametry fabryczne elektroniki.
Ostatecznie silnik kręcił super wszystko działało dobrze elektrycznie. Końcowe szlify i tu najwięcej pracy zeszło na centrowaniu i regulacji tachometru silnika, który odpowiada za stabilność obrotów.
Zadowolony z efektu mojej pracy z dumą nakleiłem swoją metkę o renowacji.
Testy u właściciela, (Człowieka o przeogromnej pozytywnej wibracji gramofonowej i ciekawych pomysłach) wykazały, że napęd spełnia oczekiwania i szykuje się dla niego jakaś zacna innowacyjna plinta z ciekawym ramieniem. Z chęcią zobaczę jak będzie wyglądał w nowej szacie.

Początek musi być z przytupem. Poziom gramofonowej wagi ciężkiej czyli Sony PS-X9.Świetny sprzęt dla kogoś kto chce supe...
18/11/2025

Początek musi być z przytupem. Poziom gramofonowej wagi ciężkiej czyli Sony PS-X9.
Świetny sprzęt dla kogoś kto chce super jakości a nie ma czasu szukać optimum w ramionach, napędach, przedwzmacniaczach, plintach itd.
Wystarczy postawić na czymś solidnym, zamontować wkładkę XL-55 PRO II. Et voila! gotowe - działa... i to jak! - sprzęt do którego można potem jako do wzorca odnosić i porównywać inne.

Gramofon po latach wymagał solidnego serwisu mechaniki i elektroniki. Warto było się pochylić nad nim z uwagi na jego wyjątkowość.
Zdjęcia pochodzą z czasu kiedy nie myślałem o ich publikacji stąd są techniczne, miały mi o czymś przypominać albo były informacją dla Klienta o postępie czy problemie.

Opiszę krótko techniczne rozwiązania

Konstrukcja nośna. Widoczna okiem góra jest odlewem z duraluminum. do niej przymocowane jest rusztowanie blaszanych ścian wraz z mocowaniem nóg i część elektroniki. Oraz najważniejsze – wewnętrzny „moduł”, mocowanie silnika wraz z ramieniem, Przytwierdzony, zawieszony jest on do górnej części na wibroizolatorach. Silnik jego obudowa i talerzyk mocujący magnes i oś są odlewami z żeliwa (stanowi ono obwód magnetyczny i ekranuje). Tak duża ilość metalu powoduje, że waga całości wynosi ok 35 kg. Praktycznie nie ma elementów plastikowych użytych do mocowania czegokolwiek.

Napęd. Jeśli ktoś wie jak wykonane są silniki Sony DD w gramofonach typu np. PS-X6x, X6,X7 i pochodne to rozwiązanie jest prawie identyczne, solidnie wzmocnione. Czuć, że to już nie zabawka do postawienia na kredensie. Z racji mocy silnik startuje praktycznie natychmiast mimo iż talerz waży ,... Elektryczne hamowanie jest wspomagane mechanicznym hamulcem który odłącza się tylko gdy silnik pracuje. Na postoju czy też nie włączony, czas wybiegu po poruszeniu talerza będzie niewielki i mogą dochodzić odgłosy tarcia – to normalne.
Oś jest łożyskowana w tulejach z brązu a wysokość talerza ustalona jest oporowo przy pomocy kulki w osi i podkładki z plastiku na dole. Od góry nie ma uszczelek, warto czasem zerknąć do środka silnika czy jest odpowiednio smarowany. Trafił mi się zupełnie przyzwoity ale też i całkiem suchy wymagający wymiany kulki i podkładki.
Elektronika silnika jest zrobiona praktycznie na tzw „piechotę” jeden specjalizowany układ w pętli PLL i hallotrony to elementy trudniejsze do zdobycia.
Silnik z uwagi na duże zapotrzebowanie mocy zasilany jest przetwornicą. Nie ma możliwości zmiany napięcia zasilania na 230V, trzeba wymienić zasilacz silnika. Wadą tej części jest jej archaiczna konstrukcja. Częstotliwość kluczowania jest zmienna i dość niska ok 20 kHz, układ jest typu samowzbudnego nie zawiera współcześnie znanych sterowników scalonych.

Ramię sony PUA-9 z magnetycznym antyskatingiem. Rurka kompozytowa - wewnątrz karbonowa.
Automatyczny powrót na spoczynek, mechanizm prawie identyczny jak np w. PS-8750

Dodatkowo gramofon wyposażony jest w przedwzmacniacz współpracujacy z wkładkami MM i MC. Nie jest to plomba wstawiona na siłę a pełnoprawny kompan mechaniki. Zasilacz osobny liniowy z ekranowanym transformatorem. Produkowany jako urządzenie osobne zwane HA-55. Znany z problemów z hybrydowym układem wejściowym DA-2801 z którym to też kiedyś walczyłem z sukcesem produkując zamiennik, można go też ratować wyłuskując tranzystory.

Pewnie mógłbym pisać i pisać ale trzeba pracować, jakby były pytania z chęcią odpowiem.

Dzień dobry,Ostatniego dnia Audio Video Show mówiliśmy sobie z moimi sąsiadami z Lucarto Audio, których pozdrawiam serde...
18/11/2025

Dzień dobry,
Ostatniego dnia Audio Video Show mówiliśmy sobie z moimi sąsiadami z Lucarto Audio, których pozdrawiam serdecznie – Show, Show i niestety już po Show. Wtedy to jeszcze nie była pora na przemyślenia - co to się w ogóle wydarzyło?...
Dziś już wiem, że było to jedno z najciekawszych doświadczeń, nie tylko z zawodowego punktu widzenia. Kontakt z ludźmi z prawdziwą pasją, dążących do czegoś eterycznego i nieuchwytnego, poświęcających życie na poszukiwania ideałów - daje poczucie, że świat nie utonął całkiem w bylejakości.
Mój pomysł na pokazanie siebie i warsztatu kiełkował długo, choć wiele lat w branży to raczej jednak z tyłu dziejących się spraw. Serwis i projektowanie fonii jest dla mnie jednak czymś więcej i chciałem się tym podzielić. Ogrom pozytywnej energii jaką dały rozmowy pozostanie ze mną na zawsze.

Dziękuje wszystkim z którymi miałem przyjemność rozmawiać.

Z Audio Video Show – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉
26/10/2025

Z Audio Video Show – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉

Dzień dobry,ŁDŁ Elektronika będzie obecna na tegorocznym  Audio Video ShowMożemy się zobaczyć na stoisku otwartym w Hote...
15/10/2025

Dzień dobry,
ŁDŁ Elektronika będzie obecna na tegorocznym
Audio Video Show
Możemy się zobaczyć na stoisku otwartym w Hotelu Sobieskim
Przygotujemy kilka ciekawych urządzeń, przykładów z praktyki warsztatowej. Postaramy się odpowiedzieć na wszelkie pytania o sprzęt grający.
Zapraszamy!

Adres

Ulica Szwajcarska 1
Jaktorów
96-313

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:30 - 19:00
Wtorek 10:30 - 19:00
Środa 10:30 - 19:00
Czwartek 10:30 - 19:00
Piątek 10:30 - 19:00
Sobota 11:00 - 14:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ŁDŁ Elektronika umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria