02/06/2023
A mówili, że wskrzeszenie nie jest możliwe.
Aaaaa... ja pokazuję, że jest.
Tl&dr: Znów wskrzesiłem coś czego pozornie się nie dało.
Otóż moi drodzy dałem się namówić na naprawę odtwarzaczy Creative Nomad - to tacy praojcowie iPoda.
Odtwarzacz przenośny MP3 z wbudowanym dyskiem twardym w formacie laptopowym.
Początkowo nie bardzo chciałem się tego podejmować, ale wiecie, jak jest. Weź spróbuj itp. no i podziałało na mnie.
Otrzymałem 2 sztuki tego wynalazku, obie całkowicie bez oznak życia.
Pora na diagnostykę:
- po inspekcji wizualnej czystko, żadnych oznak uszkodzeń,
- oryginalny zasilacz sprawny,
- po podłączeniu podstawowe napięcia się pojawiają, tak samo jak napięcie na włączniku,
- idąc dalej - pod zasilaczem laboratoryjnym pobór prądu się zmienia przy próbie uruchomienia - czyli coś chce zagadać, ale czegoś mu brakuje, teraz tylko dojść do tego co.
Internet w ruch, ale z racji, że jest to zabawka z roku uwaga 2000 to zasoby sieci w zasadzie milczą na temat tego urządzenia.
Nie ma instrukcji obsługi, o instrukcji serwisowej to nawet nie mam co marzyć.
Tak po dłuższym czasie poszukiwań i trafieniu na wiele wątków bez odpowiedzi trafiłem na poszlakę.
Okazało się, że to popularna w tym jakże i tak niszowym sprzęcie usterka która polega na degradacji kości pamięci zawierającej BIOS urządzenia.
Bios to w skrócie program uruchomieniowy urządzenie który każe mu się odpalić i obsługuje podstawowe przyciski.
No fajnie, wiem co jest uszkodzone, ale co z tego. Przecież po 1 nie mam nowej kości (jest nieosiągalna), po 2 nie mam programu, który się w tej kości ma znajdować, no i na koniec nie mam programatora do takich cudów.
Tutaj z odsieczą przyszedł mi przemiły Włoch który na pewnym forum w wątku ostatni raz poruszanym w 2020 roku ogłaszał się, że ma zgrany wsad do kości jak i kilka kości zamienników.
Napisałem, dogadałem szczegóły i czekałem sobie cierpliwie na paczkę.
W międzyczasie otrzymałem nawet krótką, ale jakże treściwą i dokładną instrukcję serwisową do sprzętu - tak, oczywiście po włosku więc posiłkowałem się obrazkami:)
Gdy paczka nadeszła wziąłem się za robotę.
Jak możecie się spodziewać płytki drukowane które od roku 2000 lekko w swojej pracy nie miały nie są już w doskonałym stanie i lutowanie na nich może chwilami być wyzwaniem, ale udało się wlutować kości.
Gdy nadeszła chwila prawdy przywitało mnie wesołe logo Creative i warkot dysku talerzowego.
Pełen sukces, jakimś cudem.
W zasadzie zawdzięczać go mogę tylko pasjonatom i internetowi, gdyby nie to to sprzęt byłby tylko vintage przyciskiem do papieru.
Tak oto stałem się jednym z niewielu którzy wiedzą w jaki sposób naprawić te cuda i gdzie załatwić części.
Tym razem wygrało połączenie umiejętności szukania, sprzętu i umiejętności. Oby częściej tak widowiskowe wskrzeszenia się udawały 🙂
Dobrego weekendu!