30/09/2026
Zmieniliśmy jedną rzecz w konfiguracji produktu w sklepie z suplementami. Dosłownie jedną: kolejność wariantów.
Wcześniej były posortowane rosnąco – od najmniejszego opakowania do największego. Ustawiliśmy kolejność malejącą, żeby domyślnie zaznaczony był największy wariant. Zero zmian w cenach, zero zmian w wyglądzie strony, żadnych nowych zdjęć ani tekstów.
👉 Średnia wartość zamówienia wzrosła o 14%. 👈
To klasyczny efekt domyślnego wyboru. Ludzie rzadko zmieniają to, co jest już zaznaczone – szczególnie gdy są w trybie decyzji zakupowej i patrzą jednocześnie na kilka wariantów, porównują ceny, zastanawiają się nad pojemnością. Domyślny wariant staje się mentalnym punktem odniesienia. Żeby go zmienić, trzeba świadomie podjąć dodatkową decyzję. Większość tego nie robi, bo każda decyzja kosztuje trochę uwagi, a tej w trakcie zakupów nie ma w nadmiarze.
W e-commerce spędza się naprawdę dużo czasu na optymalizacji reklam, copy, zdjęć produktowych. I to ma sens – to wszystko wpływa na wyniki. Ale często gubi się z oczu to, co użytkownik widzi jako „standard”, gdy już trafi na kartę produktu i zaczyna myśleć o zakupie. A właśnie wtedy ustawienie domyślne ma największą siłę oddziaływania.
Zanim zaczniesz kolejną iterację kreacji albo testy nowych segmentów w kampaniach, zerknij na kartę produktu i sprawdź, co widzi klient, gdy ją otwiera. Jakie opakowanie jest zaznaczone? Jaki wariant kolorystyczny? Jaka liczba sztuk? To może być łatwiejsza zmiana niż myślisz, a efekt potrafi zaskoczyć. ✨