08/10/2026
🇵🇱 REMIS ZE WSKAZANIEM NA ROZCZAROWANIE W WOJNIE O DYSTRYBUTORY GDY PREZYDENT I PREMIER DZIELĄ POLAKÓW O GROSZE
Wojna na szczytach władzy o ceny benzyny doczekała się twardego rachunku społecznego, który dla obu uczestników tego widowiska oznacza polityczny pat. Z badania pracowni SW Research przeprowadzonego dla Onetu wynika, że w sporze o drożyznę paliwową prezydent Karol Nawrocki uzyskał wskazanie 36 procent badanych, podczas gdy premiera Donalda Tuska za zwycięzcę uznało 34,8 procent respondentów. Różnica 1,2 punktu procentowego mieści się całkowicie w granicach błędu statystycznego, co w praktyce demaskuje jałowość całego konfliktu i oznacza brak realnego triumfatora. Kluczowa liczba tego zestawienia leży jednak gdzie indziej, ponieważ aż 29,1 procent ankietowanych wybrało odpowiedź nie wiem lub trudno powiedzieć, manifestując jawne zmęczenie wzajemnym przerzucaniem się winą przy dystrybutorach. Rząd forsował ustawę nakładającą podatek na koncerny paliwowe pod szyldem programu Ceny Paliwa Niżej, prezydent zablokował procedurę i odesłał przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, a obywatele zmuszeni do tankowania po stawkach rynkowych potraktowali te manewry jak czysty teatr polityczny. Wyraźny podział ujawnia się dopiero w strukturze wiekowej, w której ankietowani po pięćdziesiątym roku życia w 42,5 procentach wskazali na premiera, dając prezydentowi zaledwie 29,6 procent poparcia, co odzwierciedla zabetonowane sympatie partyjne, a nie merytoryczną ocenę decyzji gospodarczych. Konfrontacja dwóch najważniejszych urzędników w państwie sprowadziła się do walki na slogany, w której premier obiecuje cięcia marż kosztem spółek, a prezydent zasłania się procedurami konstytucyjnymi, podczas gdy niemal jedna trzecia społeczeństwa widzi w tym wyłącznie cyniczną grę na przeczekanie. Kiedy obóz prezydencki i kancelaria premiera toczą wielotygodniową batalię o to, kto ma prawo przypisać sobie obniżkę cen paliw, a na koniec lądują w remisie zdominowanym przez obojętność obywateli, wniosek jest oczywisty: żaden z nich nie zyskał politycznego paliwa, a jedynym namacalnym efektem sporu pozostaje paragon ze stacji, na którym widnieje dokładnie taka sama suma, niezależnie od tego, który gabinet głośniej krzyczy przed kamerami.
Źródła: Onet, SW Research