04/10/2026
Dzień zaczynasz o 9:00, a ostatnia klientka wychodzi dużo później, niż planowałaś. Nie wiesz dokładnie, gdzie uciekł ten czas, ale czujesz, że cały dzień byłaś w biegu.
Zwykle kawałek tego czasu siedzi między klientkami: sprzątanie, przygotowanie stanowiska, szukanie rzeczy, spóźniona poprzednia wizyta. Każda przerwa z osobna wygląda niewinnie, dopiero razem tworzą pusty kawałek dnia.
Policzmy na kartce, na przykładzie. Jeśli między klientkami masz 15 minut, a siadasz do sześciu wizyt, to półtorej godziny, za którą nikt nie zapłacił. To przykład, nie Twój wynik i nie obietnica, że da się to odzyskać.
Twój krok na dziś, bez kupowania czegokolwiek: przy trzech wizytach zapisz na kartce, ile minut przerwy to było spóźnienie poprzedniej klientki, a ile przygotowanie stanowiska. Tylko tyle. Jutro zobaczysz, który kawałek jest większy, i dopiero wtedy warto o tym myśleć.
Napisz TAK, jeśli spróbujesz. Chętnie policzę z Tobą na Twoich liczbach.
Obserwuj profil, jeśli chcesz kolejnych odcinków o tym, jak poukładać dzień salonu, bez rewolucji i bez kupowania czegokolwiek.